a kiedy pójdę
prostą drogą
gdzie w bursztynów piaskach
kamieni szukać będę
gdzie w miodzie i mleku
kąpieli żebracy zażywać mogą
gdzie nie ma wiary
bo wszystko się staje
padnę krzyżem
i zapłaczę
błagał będę
– Panie daj mi chłód
daj mi głód
i nędzy ksztynę
bym znów poczuć mógł się człowiekiem
tak słabym
bym znów był twym synem –
po chwili uśmiechnę się
po kamieniach idąc kaleczę nogi
i znów zabłysną oczy
zobaczywszy w wody lustrze
mój odzienek ubogi
bom ja człowiekiem
i jedno czego pragnę
to pamiętać że żyję
czuć
to przecież takie ładne.
10 I A.D. 2008