miłość jest obawą o serce tej największej
jest strachem o każde do sklepu wyjście,
powrót późniejszy – by nie usłyszeć
że stało się coś – że zabrał ją ktoś
bo wtedy człowiek umiera, choć jeszcze żywy
wtedy martwym by wolał być, a nie prawdziwym
a wam – drogie moje
ja wszystko bym dał
pewność kroku
wiatru powiew w kasztanowych włosach
uśmiechu potoki
skrzącego się jak srebra znak
chcę byś nie bała sie niczego
byś budziła się szczęśliwa
zasypiała w uniesieniach, twoich
a jeśli któryś dzień będzie bólem
niech bedzie – tego ne zmienię
ale otoczę Ciebie i ból silnym ramieniem
w czoło pocaluje
i w uśmiechu twoim ufność poczuje
Pan Kaczkowski nie wie co pisze.!!!!!!
Z wyjaśnieniem – Monice.
10 I A.D. 2008