…Hans-Georg Gadamer…Hmm tekst miał być o powyższym filozofie, ale jakoś tak mi się zeszło z tematu, wklejam go, żeby odblokować swoją niechęć do dodawania nowych tekstów pisanych nie-prozą. Nie mogę się skupić na tym, by wreszcie ogarnąć, skorygować i jakoś złożyć to wszystko do kupy…:/ Lenistwo, niechęć, strach…nie wiem który czynnik jest najważniejszy. Zapraszam do zapoznania się z Hermeneutyką ;P…:
ETYKA w BIZNESIE, życie w etyce.
Hans-Georg Gadamer – to nazwisko usłyszałem kilka tygodni temu – tego czlowieka miałem poznać i opisać w swojej pracy zaliczeniowej z Etyki Biznesu. Zacząłem jak większość moich kolegów z roku, od wpisania w wyszukiwarce frazy „Hans Georg Gadamer“, oczywiście pojawiło się setki tysięcy odnośników, w których zawarta jest „cała“ wiedza o owym człowieku, setki dat, i faktów, co kiedy zrobił, zdobył czy też wymyślił.
Chciałem dokonać głębszej analizy osiągnięć Hans’a-Georg’a, tego co w jego pracy było najważniejsze – hermeneutyki. Jestem studentem kierunku politechnicznego, więc wiedza z zakresu nauk humanistycznych, a zwłaszcza z filozofii, nie jest mi najbliższą, wiem jednak, że hermenautyka, służy rozumieniu i interpretacji słowa pisanego. Rozumienie słowa pisanego, to dziś bardzo ważny, choć niedyskutowany temat – pewien jestem, iż gdyby Gadamer widział co dzieje się z tą wspaniałą techniką porozumiewania się jaką jest przekaz ustny I pisemny, prędkość jego obrotów w grobie była by bliska prędkości turbiny parowej – ludzie się NIE ROZUMIEJĄ, NIE POTRAFIĄ PISAĆ, CZYTAĆ I DYSKUTOWAĆ.
Pierwsze widoczne dla nas formy komunikacji naszych przodków to pismo obrazkowe – „mamut I wataha ludzi z dzidami“, to pierwsze namalowane zdania. Zdaję sobie sprawę, że ziemia się obraca, pory roku następują po sobie, a po nocy jest dzień, ale widzę też, że ludzkość także zatoczyła krąg i miast wyrażać się językiem bogatszym w formy językowe, zaczeła znów wyrażać się pismem obrazkowym, z tym, że podłożem nie jest skala jaskinii, a wielokolorowy ekran nowoczesnego telefonu lub komputera. Martwi i smuci mnie ten fakt. Jak mam interpretować słowa, których jest wokoło coraz mniej, przekazy których nie ma.
Być może zboczyłem z tematu, nie napisałem rzeczy ważnych w świetle nauki filozofii, ale to, że Młody Hans miał być następcą swojego ojca – wybitnego farmaceuty, każdy znajdzie w internecie, to, że mieszkał we Wrocławiu również zauważy, nawet to, że w zasadzie był obojętny na działania Hitlera w czasie wojny (obojętny to mocne słowo, ale umyślnie wyostrzam ów fakt) „ na Uniwersytecie w Marburgu. W listopadzie 1933 roku podpisał deklarację profesorów uniwersyteckich popierającą państwo narodowo-socjalistyczne. Hitler był dla filozofa przede wszystkim obiektem zainteresowań naukowych. Patrzył na kolejne etapy polityki Führera jak na pokerową rozgrywkę, która równie dobrze może skończyć się sukcesem, co klęską. Hitler był po prostu wodzem, takim samym jak inni. Skoro wygrywał, świadczyło to o jego znakomitym zmyśle taktycznym. Grondin nie znalazł, nawet w prywatnych listach Gadamera, słów dystansujących się od wodza III Rzeszy.“ (źródło:http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,4655430.html)
Nie mi oceniać jego postawę – w zasadzie brak sprzeciwu na działania Hitlera, brak jakiegokolwiek buntu – jak usłyszałem na wykładzie „Dobro jest bezwzględne, nigdy zło nie zamieni się w dobro“ nawet w sytuacji gdy chodzi o sprawy państwa. Pan Gadamer zdaje się tego nie wiedzieć.
Wracając jednak do tematu pracy, filozofem był wybitnym, ponad tuzin dzieł jest jego dorobkiem, zyskał także bliską przyjaźń Jana Pawła II, który zapraszał Hansa na spotkania naukowe do swojej Letniej rezydencji. Przeżył 102 lata, zmarł w 2002 roku w Heidelbergu. Jego osiągnięcia miały ogomny wkład w rozwój Hermeneutyki, której był współtwórcą.
Mam nadzieję, że ta krótka praca, przedstawiła mglisty zarys postaci Hans’a-Georg’a Gadamer’a. Mglisty, ponieważ już pisząc pierwsze słowa moim celem w większym stopniu było przekazanie obaw dotyczących zaniku umiejętności mowy I tworzenia zdań podrzędnie złożonych przez współczesnych Licealistów, aniżeli temat pracy sensu-stricte. Spotykam, młodych ludzi, mających się za „sól ziemi“ i przerażenie chwyta mnie za krtań, kto będzie za kilka lat rządził naszym krajem, kto będzie pracodawcą, który winien przestrzegać etyki Biznesu, by być Fair wobec pracowników I kontrahentów, dziś nie liczy się „Bóg, Honor, Ojczyzna“, dziś nikt nie pamięta słów „Roty“, nie wie dlaczego staruszkowie na widok charakterystycznego powstańczego „P“ płaczą, dlaczego byli skłonni oddać, życie za kraj, za Polskę, to się przestalo liczyć. Dziś Młodzi ludzie, to konsumenci, którzy przejadają, życie, popijając kawą. Nie mają czasu by się zatrzymać, przypomieć sobie o Bogu, o sensie tego co I po co robią. Forma przerosła treść. Treści nie ma! Są tylko kolorowe opkowania, mięśnie, kości I chemia, w których brakuje ducha, sumienia I kilku innych „terminów“ , których młodzież nie potrafi nawet zdefiniować. Sam należę do tej „zacnej“ grupy I będąc „wewnątrz“ jeszcze bardziej jaskrawym dla mnie jest to co z boku wydaje sie nieco przyszarzałe. Rodzice myślą – wyrośnie, przejdzie jej, uspokoi się, ustatkuje. Może 1 na 50 zostanie prawdziwym pełnym człowiekiem, bo w pewnym momencie się odetnie, odsunie I zacznie oddychać powietrzem życia a nie dymem komercji.
Przypomiały mi się słowa Jacka Kaczmarskiego „Widzę, że ta spowiedź jest piosenką…“, i praca o wybitnym filozofie, zamieniła się w kielich żalu. Ale myślę, że po zainteresowaniu studentów na wykładzie najlepiej widać na jakim poziomie jest nasze społeczeństwo, jak potrafi(I chce) dyskutować, oraz jak rozumie pojęcia trudniejsze od podstawowch-które można dotknąć I obejrzeć. Chciałbym aby to się zmieniło, wielokrotnie słyszałem zdziwionych kolegów „Po co nam etyka na Inżynierii ?!“, I w duchu zaśmiewałem się, że powinno być jej tyle ile Mechaniki Cieczy, aby uzupełnić braki, nabrać dystansu do świata, zorientować się PO CO żyjemy.
Mam nadzieję, iż treścią pracy nie zawiodłem oczekiwań – nie jest na temat, który miałem opisać, ale jest na temat, który mnie nurtuje.
06 II A.D. 2008