nie wiele brakowało
a urodzić by się nie zdążyła
Życie – pyłek nędzny
dla niej została chwila
nie dał jej w starość popaść
Wiatr zawiał
i uleciała Ona,
chyba w to nie wierzę,
ale chciałbym
aby to były Boskie ramiona.
Nie jestem wart, tego by cokolwiek napisać…….nie udaje nawet, że rozumiem, żałuję, że tak mało Ją znałem. I do tego kogo teraz Nienawidzę, modlę się- daj Jej to co wszystkim obiecujesz, Niech te wesołe roześmiane oczy znów się śmieją, błyszczą w słońcu idealnego świata, i ciemne loczki, na czoło spadają, jak małe gwiazdy….te co życzenia chcą spełnić….kurwa dwóch rzeczy chcę – pewności i zrozumienia… Pewności, że jest tak jak mówisz. Zrozumienia-dlaczego nam to robisz.
Głowę chylę w niemej modlitwie
Oli T.