Z czerni lasu
Szept dobiega
Za szeptem łkanie
Za łkaniem
– bieda
To oni
Biało – bo czyści,
Bo krwawią – czerwoni
W czeluściach jam
W swoim bólu
Każdy sam.
Nie rany krwawią
A zabite nadzieje
Chcą wrócić już
Karabin zdjąć
Zboża rżnąć
Tego lata
Zostało im wojakami być
Na wojnie prawdziwej
Gdzie ludzie giną
Dzieci za matką płaczą
Której już nie zobaczą.
Nie trzęście się z zimna chłopcy
Pamiętam was
Chociażcie obcy
To za was głowę przed Bogiem chylę
To was pamiętam
Dla mnie wasza pamięć
Jest święta!
Pamięci Młodych!