….czasami budząc się ze snu…
czuję dziwne obrzydzenie
..myślę że wolałby się nie dotykać….
ale trudne to kiedy jest się dla siebie jedyna-
-ostatnią osobą……
Czasami brzydzę się swoich myśli
na wpół diabelskich….
na pół boskich…..
czasami boję się ….
sam siebie…
bo czynić zło chcę…
wiedząc iż nim jest…
karać najbliższych
za to że tak bliscy..
…a to że samotność przetrzymują..
ja im siebie zabieram..
…rozdzieram na skrawki….
..jedwab swojej osoby….
….a on nie do zszycia…
sa na tej ziemi…chwile i osoby
..takie iskry..które
spalają lont samodestrukcji…demona
wpinającego swe zatrute łapska w mózg…
…są takie osoby…
…bez których świat byłby po prostu mniej wart….
…dziękuję….Asta!
…..
19 VI A.D. 2006