Śmierć nęci ponętnym tyłkiem….krągłe piersi też niczego sobie….trochę razi wiecznie otwarte oko…i zdawałoby się szyderczy uśmiech…no ale czego wymagać…zgniła ciut i tyle…zawsze na twarz…ekhm ekhm…tak na twarz…można założyć papierową torbę…i spoko laska…albo umalować w maskę…mundur…i będzie świetny kosynier…heh…wyobraźnia działa cuda…jedno się tylko nie zmieni….prawda..
27 VII A.D. 2006