…pochylam się nad kubkiem wina….
spoglądam w odbicia swoją twarz….
….że żyję……takie słowo kpina…
że umarłem też
Pochylam się nad anioła zwłokiem
patrzę tępym wzrokiem
że upadły widzę już…
strącony różnica..?…cóż…
pochylam się nad życia cieniem…
spoglądam z boku na bok….
owijam się w cierpienie
to życie to jest nałóg
pochylam się nad tobą
ustami ust dotykam…
niechcący trącam nogą
trupowi powieki zamykam
pochylam się nad duchem
nie czuję widzę słucham
szeptów wiatru w chmurach
on umarł hura hura hura
pochylam się nad światem
nie widzę sensu
sznurówki łączę razem
wieszam się u kredensu
pochylam się nad bogiem
gdy zaszedł Jakuboowi drogę
nic więcej już nie widzę
lecz w duszy nadal szydzę….
1 XII A.D. 2006