Rano…

budzę się rano
nie mój świat
nie moje życie

budzę się rano
nie mój grzech
nie moja wina

budzę się rano
nie moi ludzie
nie mój kraj

budzę się rano
oczom nie wierzę
w swoim nie obcym -łóżku leżę.

budzę się rano
sumienie gładkie
nie pójdę przez piekielną kładkę

budzę się rano
wokoło tłumy
przyjaciół setki, kanały TV 
nędzne gzetki…

wszyscy chcą patrzeć…wszyscy chcą widzieć
jak z wiekiem(trumny) poważnym się błazen staje….
jak oczy szkliste przed sie a nie na się patrzą
jak ręce zawsze ku pomocy, „pa szwom” utrzymuje
jak język ostry od ironii kropel wstrzymuje….
jak dziwne twarze nade mną stoją,
jak dziwne miny one ku mnie stroją
jak wszyscy sztucznie wzdychają
jak głęboko w dupie śmierć moją mają
jak mi ich szkoda i jego…
jak biskupa nad modłami skpionego
jak z zimna drży, gdy wiatr zawiewa
jak go podnieca „Ewa”
jak celibat boli go i trudzi
że się wyżywać musi na ludzi

ze śmierci kraim zerkam i spoglądam….
i miast łzę ronić za światem cudnym
ja niczym błazem chichotam się i śmieję
bo……..żałosnym to co się tam dzieje.

(z wiekiem trumny – M.Maleńczuk)

30 I A.D. 2007

Dodaj komentarz