Rozmowa…

+ nawet jeśli nie istniejesz…
Ja cię stworzę…
na twoje podobieństwo…
…stworzę raj
grzech…
a potem Ewę..
…stworzę smutek
i złamane zaufania…
…stworzę syna 
i śmierć za grzechy…
zmartwychwstania i powroty..
…Stworzę świat
bo w niego wierzę…
…stworzę wiarę
by łatwiej było 
czekać
na nie-wiem-co 
po śmierci
a potem niebiosa
i piekła stworzę…
by dobrych ludzi
dobrymi chwilami raczyć…
a piekło dla siebie 
(za zuchwałość)
i patrzył będę 
jak dzieło moje 
w gruzy sę obraca
…i jak Bóg cierpi
na świat patrząc.

Słońce…osusz twarz…
Dłonią nadziei. 
Nie patrz w nich łez…
Jak daleko posunełam się gdy świeciłeś wczoraj?
To twój wzrok odbił się echem w mej duszy?
Słońce…Wstań Jutro…

+ a gdy wstaniesz
niechaj ciepło twe,
mokre tych którym wczoraj blasku zabrakło…
policzki osuszy…

– I niech wyjmie co boli 
a zostawi co do życia niezbędne.
Wypłucze gardło 
i z nim porozmawiam…
Bo brudne od wdychania powietrza 
może go urazić potokiem podłych słów.
Zrozumie i pomoże.

+ Albo ciepłem osuszy źrenice
błękitne od w niebo wpatrzenia…
tak by śladu nie było… 
a one w zemście solą oczy zasypią…
wzrok wypalą 
i znieczulą na smutki świata tego…
iluż ślepców 
pośród nas przechadza…
ilu jeszcze z nas 
oślepnie?…
dlaczegóż dłońmi świata nie widzę…
toż pięcioma zmysłami czujemy…

– Tępe narzędzie 
zadaje większe rany…
Ślepcy zabijają obojętnością.

+ Może to ci
którzy dotykiem żyć zachcieli…
bez umiaru i troski
szarpią życie aż zabiją…

– Obudź zmysły..
Czulość wrażliwość i dotyk..
Przybiż zapach lata 
a nie ogarniaj nieświadomych lepkim zapachem grzyba.

+ ..mam nerwy ponad skórą…
wiatru podmuch to szarpanie…
one nie śpią nigdy…

– Wiatr.. 
Wybawienie wśród zapachu brudnych ciał…
Ten który oczyszcza własne… 
Hamulec i motywator…
okiełznaj go .. 
Już nigdy nie zaśniesz.
Może to nam pomoże? 
A może to nas właśnie niszczy?

+ Wiatr roznosi zarazę…
smród zgnilizny…
który rozchodzi się
coraz dalej i dalej…
tylko zdrowe ciała mu się oprą…
tylko jasny umysł 
w ciemnościach widzi myśli jasne…

– Jasny niezmącony umysł…
Niewinny…ufający…
Mający nadzieję 
i jakże naiwny…
jego nie zarazi wiatr tylko ludzie… 
Wiatr pomoże otulić wonią życia. 
Opóźni to co nieuniknione 
w świecie zgniłych ludzi. 
Osuszy łzy szybciej
choć boleśniej…

+ ….w ciemnościach
umysły się taplają jak w bajorze…
jasna myśl…dobre słowo..
inny kąt widzenia…
wstać z owego im pomoże…
z głową w górze…
z sercem żywym…
po życie idę…
co je zwą prawdziwym…

– W ciemności zanikają uczucia,
które potocznie zwiemy ludzkimi 
a …O ironio!
nadmierny blask nadzieję niosącego słońca 
razi oczy… 
Nawet jasny umysł
nie rozwinie się w bajorze głupców
i nikczemników…

+ Rozwinie się najjaśniejszy…
a jasny zginie..
lub na czele tych stanie
i złą pamięć pozostawi.

Rozmowa….+ ja…!
– inna dusza!

– inna dusza….zawiodła…stała się zgryźliwa i niemiła….a szkoda..bo wart jej talent uwagi…bo czytać ją lubię, z tym że dziś to jedynie słowa…myśi innymi były…Martynie – nieudacznik.

9 IX A.D. 2006

Dodaj komentarz