…..
Przed światłem oczy mrużę w ciemności…
by źrenic nie kaleczyło
wszechobecnym głodem dobra…zła…Kolwiek czego..
Oby innym niż to co dziś
przez powieki żalem zaciśnięte świadomość karmiło obrazem…
dawało się upajać spokojem
despoty lub Boga…
boga lub Despoty..
wszak obaj za ludzi wybierają
mówiąc ze to wolność..
lojalnością a nie strachem podszyta…
Powieki zaciskam,
aż krew spod onych tryska
i barwi…
szaty,place i poglady…
a one zas
sciany domow
odleglych i biednych…
woni chleba lakomych…
twarze dzieci
posoka walecznych ojcow…
tylko…az wolnosci chcacych…
tak malo za, az tak wiele…
ponoc Bog swiat w karty z Czartem przegral…
…i widac.
06 VI A.D. 2006