….w pamięci…
…te brudne ulice…
w autobusach smutni ludzie….
wsiadający i wy…
…w takt pidżamy…..
wraz z Ilużynem kołyszą się
do nudnego snu…
……ja zawsze obok…
…dla nich obcy…
..inny…
…zawsze w muzyce pływałem….
a oni..
…oni w problemach się taplali…
….teraz gdy kotów kat oczy zielone ma….
…pamiętam to wszystko…
…kaźdy błąd i piękną myśl..
..każdą pieprzoną tęsknotę…
….każdy skasowany bilet….zrujnowane marzenie…
…wiosenną pokusę….
…wszystkich tych którzy rozmawiali ze mną.
..nie uchyliwszy ust…
…wszystkich tych którzy mimo różnic wszystkiego….
…tak doskonale wiedział co myślę..bo o tym samym rzecz….
…tak bym wrócić chciał..
..i snuć się ulicami jak kiedyś…
…w melancholijnej tęsknocie i smutku….wolno..
..jak spadający żółty …wiosną liść..
..tak bym chciał zasypiać w takt skaczącego autobusu….odbijając sobie o poręcz głowę…
….tak bym, chciał…znów być …
…czasami prawie płacząc…
…ze smutku..samotności…i dalekiej tęsknoty….
…z radości że jest za kim tęsknić…
…tyle listów napisałem….
…tyle słów….
..gdzieś w stolicę popłynęło…..gdzieś odeszło…zapomnianych….
…..zawsze z problemem….
…niezaliczonym zaliczeniem….
…ale z głową pełną kolorów…przez szybę obejrzanych….
….tak wiele niewielu brakowało..
..by zostać tam…
…i zawsze już…
prawie płacząc…
pisać słowa…
…w powietrze….
…dla siebie…
…a potem.
..jak ci…
spać w mrozie…
…bez niej sam na peronie…
…czekając na pociąg…
…ze stacją za 220 km..
..o którym wiem..
że nigdy nie przyjedzie…
…była dla mnie krakowem..wenecja i pragą….
…tak cholernie inną a potrzebną….
1.X.2004 -26.VI.2005 Warszawa
4 VIII A.D. 2006