zło w Dobro….
Zabiorę Cię
Tam gdzie dzień od nocy
Nie-różny…
Gdzie drzewa
Wisielczymi skrzypami dyndają
Miast słońca wschodów
Pożogi łuna do lotu
Ptactwo podrywa
Gdzie żaden horror
Nie śmie się sobą ozwać
Bo niczym jest
Patrząc na krainę ową
Gdzie godzinę nie zegara takt
Odmierza
A wystrzałów salwy
Gdzie sam szatan
Być bał się będzie
I jako cnót wzorem sławion
Przez Wszechmożnego wszędzie
Pójdziemy razem
Stopami bosymi
Po skwierczących szkieł
Ścieżkach
I kroki nasze bestię obudzą
By żalem łkała
Za plecami widząc naszymi
Jak miast szklanych
Różane płatki leżą
Wisielcze twarze w lotosów
girlandy kwitną
Podniebna ciżba
Nie w płomieni zastępy
A mgieł tajemnych
Słodki wschodów
Róż wzlatywać będzie
Pożoga zgaśnie
Bestia snem zdrowym
Zaśnie
Kikuty drzew w gaje
Figowe i oliwne ogrody
Zmienimy
Szatana od wrodzonego zła
I szpetoty uwolnimy
Rękę Twą w swojej
Czuł będę
Ty oddech mój ranka każdego
Nie ważne w świecie jakim
Którym
I gdzie…
Każdy z tobą przetrwam
I w lepszy zmienię
W najgłębszej ciemności
W oczach Twoich
Ciepłe słońca widzę
Promienie.
|zło w Dobro”Astaferay!/ w takt pisane od 06:03 do 06:28 nad ranem…29X A.D.2008