12:26 26 I A.D.2009

okno…

Przy oknie otwartym,
Za którym tylko mróz został
I świata reszta
Zaciągam się i patrzę
Na gwiazd miliony
W wyobraźni świecie
Jedną z nich jestem
a może tylko śmieciem…
Jednym z wielu
Tak podobnym
Myślę o Niej…
Tulę
Ciepło uderza w skronie
Zamazuje obrazy
Byłe ekstazy
Sobą chcę pozostać
W niemym krzyku
O pamięć 
By siebie 
Na własność mieć

Dawno nie pisałem
Dawno nie myślałem
Po wódce samotnej
Z zawrotem powracam
Chcę być poetą
Z powrotem
Sklecam słów w rytm kilka
Stanem się upijam
Rodzę światy,
a nie zabijam
O biodrach marzę
Uśmiechu Twoim…
Kończy się tytoń
Samotności przybywa…
Życie życiem jest
Raz źle, raz dobrze
– bywa
Kładę się znów w myśli barłogi
Tylko kilka milimetrów od podłogi…
Czuję, że jestem
Prawdą
Życiem 
Gestem
Z’caluję z Ciebie dzień
Na ścianie
Zostanie po mnie
Tylko nikły cień. 

Pisane nocą… kilkanaście dni temu…kiedy naprawdę czułem, że jestem sam. I kiedy naprawdę było mi z tą samotnością źle…

Dodaj komentarz