21:58 09 II A.D. 2009

Oni (trzecia część tryptyku Katyńskiego)

To była piwnica
Zatęchły dół ziemny
Na cegieł ścianach
Koce i maty
We krwi cale
Ile w tej materii
Krzyków było
Łez ile

Tego nie zliczysz
Ile za spust szarpnięć
Ile wysiłku
By w zestrupiałej
Nie brodzić
Krwi Polskiej
Po kolana nie chodzić
Czlowiek za człowiekiem
Szli jak w rzeźni bydlęta
Drut ostry i zimny
Robił za pęta

Wody zimnej wiadrem
Płukaliśmy podłogę
Nim wprowadzono
Następną osobę
Po pierwszej setce
Oczy zczernialy
Po drugich dwóch
Nawet w wystrzal
Powieki nie drgaly

Truchło przez okno podając
Szaszka spodnie rozdarl
I kolano zbił
Pod zwłok ciężarem
Padając
„Psia jewo Mać!!!“
krzyczeć począł
i podkutym obcasem
po twarzy stepować
Mówili my jemu
Co by chociaż
nad butem zechciał się zlitować
Wtedy my młodzi byli
Zabić kogo to było nic
– dobrą wódką i słoniną płacili.
Za boga się miałem
Życia decydenta
Choć i tak wiedziałem
Że ich wszystkich zabiję
I pod piach schowam
Jak różycowe prosięta
Teraz jedno
Co mi z tamtąd pozostało
To odkupienia chęć
Wiem szans nie mam
Bo to już się stało
I ani ja, ani Bóg nawet
Tego nie zmieni
Siedze cicho w piekieł czeluściach
I  Stwórcę blagam
By na odkupienie win
swoich dal mi czas.

…widziane oczyma Kata.

Dodaj komentarz