Szarość
Ręce jak ptakro
zpościeram
Chcę obronić
przed codzienności śrutem
przed niewidzialnych płotów
ostrym kolczastym drutem
A może ja
nie bronić
a zasłonić
chcę osoby blask
Jej Boski smak
bioder ukryć kształt
Tak by nie dostrzegł nikt
że znowu zstąpił bóg
i nie cierpieniem zbawił mnie
a wdziękiem
Syrenim głosu dźwiękiem
Nie chcę Tobą dzielić się
będę bronił , dbał
aż zszarzeją skrzydła
i utraci życie smak
Twoje.
I nie dostrzeże boskiej nikt
spośród nas oboje
szare przyjdą dni
jak Twojej skóry przeszły blask
potrwamy tak
smutnych kilka lat
póki los
nie zechce kobiecości
dostrzec Twej
I nie wyrwie, nie odklei
od obrony
zabójczej troski mej…