Jeden…drugiego obok
w nozdrza, zapachów bije
chmura – chmur góra
Nad łąką skoszoną
gdzie trawę
wiatr pieści
– nie zwiezioną
Ja jestem tak z Tobą
Jak mogę tylko z żoną
tu i ówdzie…masz skórę słoną
od potu pereł na ciebie wylanych
i jeszcze – ni przez usta me
ni przez wiatr nie scałowanych
W roztargnieniu w trawę wplątane
tu prawa..tam lewa pończocha
Cale Twoje ciało mówi mi
– jak bardzo mnie kocha
i ile mi dać może
mimo że miłości to już nie pomoże
Bo rozlane wokoło nas
cale jej morze
strumieniami spływa
i w sercu wciąż wzbiera rośnie
aż je w końcu
nasza gorąca wiosną
miłość rozrywa.
Nocą…pisane, z muzyką