Tak prawdziwe
jak dziś
chyba nigdy jeszcze
nie było nic
tak wyraźne
jak błękit
na bezchmurnym niebie
jak wiatr hula w drzewie
porą jesienną
porą zimową….
gdzie cienie i mary
w zimne noce
są zmową..
jak myśli
nie kleją się z rozmową
jak dalekie od ideału
są światy
Jak rzadkie w śniegu
kolorowe kwiaty
a jeśli już jakiś znajdziesz
czerwienią wykwitły płatek
nie różą on się okaże
a zająca ostatnią drogą
albo foliową torbą
po zakupach
w ciemne zimne wieczory
można chodzić tylko po trupach
albo trupów skorupach…
A oddech rześki
to dziś nie zaleta
to pełna fetoru paleta
Pewnie on brzydki
pewnie on zły
nie Boss, Lacosta,
Burberry
lecz ten prawdziwy….
i szalenie szczery
a nie jak poprzednie
nie-mycia kryjące maniery