Kiedy patrzysz
w niebo nocą
kiedy obok ona,
okryta leży kocem
kiedy w oczach
z nikąd łzy
kiedy na siebie
jesteś zły
tylu by koc chciało
tylu by za herbatę
ciepłą się kłaniało
za do zgryzienia coś
bo w życiu nie pykło
bo się nie ułożyło
bo pod górkę nagle
się zrobiło.
I dzień nie był
piękny jak wczoraj
mimo, że
słońce świeciło
ptaki śpiewały
i śmiechy słyszałem.
W środku, w sobie
pękłem, się złamałem.
Jutro usiądą,
w cieple domów
wśród potraw dwunastu
miejsce zostawią
dla kogoś z nas,
w mieście kilkunastu
Ale my wiemy,
żeby nie pukać
żeby nie wchodzić
w ich rodzinnym
cieple nie brodzić
bo tylko przykro
nam będzie, że to ich
a im, że przyszliśmy.
/W rytmie „Idzie zima” Kwiat jabłoni/