Kiedy patrzysz na nich
Starych
Pomarszczonych
Zgorzkniałych
Niezadowolonych
Czasami cuchnących
Często niemodnych
I myślisz sobie
Po co są
Czego jeszcze chcą
Miejsca w autobusie
Znoszenia fochów
Pretensji na wyrost
Roszczeń z kosmosu
Siedzą w swej złości
Rozpychają się
Sadzają torby
Rozpylając zapachy
Ty tylko patrzysz z pogardą
Odwracasz wzrok gdy spojrzą
Zatykasz nos
Masz ich dość.
Cofnij czas o lat 50
Spójrz w ich oczy kolorowe
Na policzki rumiane
W serca zakochane
Byli lepsi niż my
Mieli radości więcej
I z niej łez
Więcej znosili od życia
Batów…
Kochali mocniej, prawdziwiej
Dziś patrzą przed siebie
„Szklanymi” oczami
Chcą przestać być „niewidzialni”
Chcą by ktoś zrobił
Cokolwiek, niech to będzie
Złość
bo na miłość nie liczą.
Pamiętaj
dobro wraca…
Ty się uśmiechnij,
On się uśmiechnie,
Ona tez….
Za rękę weź
Oddaj ciepło
Masz go za dużo
Dla nich to życie
być może
dalszego jego
sens…