Budzisz się rano
z uśmiechem
Zasypiasz z wyrokiem
Jak z ciężkim grzechem
Coś rośnie w tobie
I tyje
Coś budzi się
W tobie żyje
nie wiesz dlaczego i kiedy
Nie wiesz jak to powiedzieć
Nie wiesz komu najpierw
A komu potem
Powiedzieć ze
Będziesz żegnał się z tym światem
Ze za życia już
Zwiędnietym jesteś kwiatem.
Milimetrów kilka
A zmienia spojrzenie
zamiast w przestworza
trafiasz pod ziemie
Teraz pomysł człowieku
Patrząc na te litery
Masz życie bajkowe
Choć co dzień rano
Narzekasz, że chujowe
Do jasnej cholery.
A teraz siedzę z kieliszkiem w ręku
Z głowa we mglistej poświacie
I nawet nie jestem pewien
Kiedy przyjdzie przyjaciel…