23:50, 2 X A.D. 2018

Głosem ciepłym
mówisz trwaj…

a ja już nie chcę
to listopad
nie maj.

Coraz chłodniej będzie
Tobie i mnie

coraz mniej
Ciebie i mnie

krople płyną
jedna za drugą

po policzku ponurym
przez brodę rudą
ulicą brudną
wśród liści zgniłych
nie widać twarzy miłych

każdy przed siebie zapatrzony
przestaje kochać
kochanki i żony

o znikaniu myśli
o przeminięciu
o zdechnięciu

Nie płacz po mnie
nie roń łez
jeśli idę
to w ciepłe miejsce
gdzie będę czekał

popijał whisky
zawsze schłodzoną

Życie po to jest
bo jest jedyne,
żeby czerpać,
żeby ze słońca się śmiać
i tego żądam,
na liście falującego wzroku,
na łąki zielone.

Dodaj komentarz