Hej ciemności
moja przyjaciółko
moja kochanko
mój rozmówco
mój mówco.
Kiedyś się obudzę
wytrzeźwieję
i powie Ci
zamknij za sobą
ciężkie drzwi
Nie chcę już tak być
nie chcę już tak
żyć
Nie potrzebuję Cię
nie musisz
przysłaniać
zasłaniać
Słońca, nieba i gwiazd
nie musisz mnie chronić
przed blaskiem bronić
Poparzyć się chcę
codziennością
i snem.
Poczuć na twarzy
gorący wiatr
słońca promienie
choćbym miał zajść wraz z nim
zniknąć w zachodu otchłani
warte by to było
tych kilku lat
klawiszy stuku
pamięci
o sobie
dla Ani.