Zastygłem na chwilę, gdy przede mną
Usta-łaś
Odkryta tak
Cała
Gdy uda twe od siebie
Dzielił tylko głos
Nieomal stłumiony nimi, o mały włos
Gdy się przebudziłaś
Leniwie rozciągając ciało
Nie wiedziałaś nawet
Że moje wewnątrz całe drgało
To nie Miłość była
a zwyczajna chuć
Dopiero po niej
Zacząłem Miłość czuć
Do każdego skrawka pościeli
z Twoim potem
Wdychając zapach bielizny
przesiąkniętej sokiem…
Więcej już nie mówię
Ani słowa
Bo do wczorajszej nocy
zaczyna wracać głowa.
/Nie umiem tak farbami, jak słowem malować/