Budzisz się – noc
Ciepło, w łóżku dużym
pod miękką kołdrą,
obok ktoś oddycha
spokojem.
Wiesz, że rano
powita cię
uśmiechem…
kawę zaparzy,
a Ty jej.
Pomyśl ilu jest
ludzi…
Ile domów zimnych
nie tylko od
kaloryferów chłodu
ale od uczuć głodu
od miłości deficytu
zasypiania z perspektywą
sufitu.
Ile kobiet by chciało
by ich mężczyźni
nimi byli,
a nie „Piotrusiami
Panami”
z pstrem w głowie
nie mówiąc o
odpowiedzialności
choćby połowie.
Ilu mężczyzn chciało by
wreszcie usłyszeć
że ich kochają
ich panie i damy
że są ważni,
że mogą odpocząć
że nie muszą być
zawsze bohaterami.
Jak trudno to zrozumieć
i pojąć…
docenić co mamy.
Przyznajcie szczerze
Zazwyczaj jak znika
to zauważamy
brak
a nie gdy jest
– posiadanie.
/Przy Kwiecie Jabłoni w rytmie „Mogło być nic: pisane/