Wieczór spokojny
w kraju obok wojny
Na kanapie siedzę
wygodnej.
Likier ziołowy popijam
Słowa piszę.
Trochę się winny
czuję…
Trochę niespełniony
zaniepokojony
przerażony.
Taki wspaniały świat
mieliśmy
Szybko żyliśmy…
przegapiliśmy
Jej oczy zielone
ust smak
czasu zawieszenie
jak rąk na ramionach
ciężar na sobie
słodki
minął bezpowrotnie
nie wróci
Nie będzie replay’a
powtórki
Nie będzie CIę
w tym wieku
po raz drugi
Nie będzie nas
znów młodych
Nie będzie
nas
Kiedyś zaśniemy
wtuleni
w atłas
Zimny.
/To nie jest dobry czas na pisanie…na myślenie, na wrażliwość… jest dobry na miłość/