20:30 06 07 2024 r.

Ku niebu się wspinasz
A lot cię przestrasza
Powoli mozolnie
Po stopniach nieudolnie
Zamiast z rozbiegu
Ze skał się rzucić
I poszybować ku słońcu
Ty boisz się,
że wosk wątpliwości
Pozbawi cię
Osiągnięcia wysokości.
To nie słowa moje
Cię Gasza i tłamszą,
To Twoje o mnie wyobrażenie
Zamienia
W koszmar kobiece marzenie.
I zamiast uniesień
Nade mną bioder
Jest uniesienie brwi
Ze zdziwienia….
Że ogień się ledwo tli
Nie ja, za Twoje
z sił opadanie
Będę się czuł oskarżony…
Wróciłem jak ty do męża, tak ja do żony.
Bo serce nie sługa,
ale rozum wie,
Że to była chwilowa ułuda

Pisane do tekstu PoKątnej – „Nadzieja”

Dodaj komentarz