Nie za miłością tęsknisz, a za jej ideałem
Nie wspomnień wicher rany otwiera, a serce wrażliwe
Nie w braku szczęścia jest wena, a w potrzebie pocieszenia
Wszak Twoje wiersze dadzą Ci najwięcej zrozumienia
Nie szukasz zbawienia w swoich słowach kreślonych, po cichu liczysz, na podziw i pochwałę od wszystkich „onych”
Dusza się miota kiedy ją przygniatasz, i zamiast ciepłem pałać, słowami pluje
Taką masz potrzebę by wykrzyczeć ból, słowami które rymujesz…
To nie zmęczenie, a brak pewności, że kiedy powiesz komuś o bólu, na jego ustach kpina nie zagości
Raz to będzie sztuka, raz tylko dla sztuki, pisane banialuki
To że umiesz opisać co serce krzyczy, nie znaczy, że niemowa niepiśmienna równie pięknie miłości nie czuje….
Pamiętaj, że zawodowi poeci to często straszni chuje
Kiedy zaczynasz czuć falę, co słowa niesie
I mrowienie na karku, gdy te się dobrze składają
Wyobraź sobie że to nie twój talent,
A że pająki się po tobie skradają
Nie umiem tak jak ty w gry społeczne grywać
Choć nie zdarza mi się w nie prze-grywać…
I czy to na pewno uczciwe jest by wykorzystywać, to że słowo dla mnie tym jest czym dla rzeźbiarza glina?
Od słów mogą rodzić się ludzie, lecz od słów też giną,
Ważne, by nie zachłystnąć się tą retoryczną adrenaliną.
To co w Twym życiu się dzieje złego, kto pojmuje twe słowa lub nie…
To nie świata całego jest wina, przynajmniej według mnie.
Mów jak do dzieci pięknie, i tłumacz, a wtedy nie będzie pytań bez końca,
Tylko pytanie jedno przychodzi, czy jesteś gotowa, by odsłonić swe wnętrze przed czytelnikiem,
„Rozebrać” się przed ludźmi tak zupełnie
Do końca?
W odpowiedzi do PoKątnej 🙂