Gdy jego palce
Tańczą
Jak szalone po niej
Opuszkiem trącając
struny
czule
Ja takie słowa
Tobie
Mówię
By zmiękczyć
Rozpuścić
Coś już do końca
Gdy jesteś już ciepła
Ale jeszcze
nie gorąca
Gdy już
pot po Tobie
Spływa
Gdy coraz szybciej
Twoje biodro od mojego
Się odrywa.
Gdy nieśmiało
Choć chętnie
Wreszcie
Pozwalasz mi
„Weź je…
Wreszcie”
To z człowiekiem
robi muzyka
Że gra
Jakiś starzec
Na strunach
A ja obok Ciebie
Z rozpalenia
W ustach
Suchych
Slimę
Przełykam.
/tegoż dnia przy tym samym