Ciosy, które pieszczą
Serce, które płonie
Grzmotu głos
Zapachów sto
Kim, w moim piekle
Jesteś?
Palisz energią, sypiesz iskrami
A one upadając, zabliźniają rany
Ze smyczy,
spuszczasz moje serce
W obłokach buja gdy Cię widzi
Lecz kłopot w tym
Że słońca nie lubi
A wysokości się brzydzi
Duszę się perfumą,
Ślepnę od blasku
Nie znoszę tłumów
Śmiechu i poklasku
Ciśnie mnie Twój dotyk
Uszy razi śmiech
Zaczynasz mi wadzić
Śmierć
Będzie Twój pech
Ktoś się przyjrzy sprawie
Inny będzie blisko
W raporcie zapiszą
Zima – było ślisko