nowe idzie….
Przypominam, że wszystkie nowe teksty są pod nowym adresem :
http://astaferay.blogspot.com/
Zapraszam.
nowe idzie….
Przypominam, że wszystkie nowe teksty są pod nowym adresem :
http://astaferay.blogspot.com/
Zapraszam.
Ile było chwil
których nie pamiętasz
ile będzie dni
które będą w oku łzą
które kończą się chwilą złą
Ile dni być wytarł,
wymazał skasował
ile słów wycofał
ile gestów
Ile razy zawróciłbyś do domu
aby nie zranić
nie zrobić krzywdy nikomu…?
Tyle będzie jeszcze chwil
godzin i dni
które chciałbyś pomnożyć przez trzy
tą minutę kiedy piszę
Ty śpisz obok
a muzyka pieści ciszę
łamie ją klawiatury marsz
by nowy w głowie spisać wiersz
…najchętniej z Tobą w głównej roli
o tym, jak serce o Ciebie się boi
jak każdego dnia nasłuchuje oddechu obok
ciała ciepła i słodkiego „dzień dobry”
…Nie wszystko da się w słowa ubrać
nie każdą chwilę opisać,
kiedy w głowie pulsuje ból,
a ciało trawi gorączka…
ale leczy mnie z tego wszystkiego
Twoja dłoń ciepła na mojej….
prócz tego..nie potrzebuję niczego..
nocą
nocą zupełnie inaczej jest
nocą ciszej
nocą wyraźniej
i nocą wyżej
nocą obok śnisz
ciepła jak poranne słońce
oddech Twój muzyką w uszach gra
w ciemności znaczysz kształt
w szybie drobne odbicie
co zrobić mam
że za Twe serca bicie
po stokroć oddał bym swoje życie…!
ufasz mi?
zapytał po kilku latach
nie
odparła po jakimś czasie.
Dziś wiem, że nie byłeś tego wart,
że tyle zmarnowałam miesięcy i lat
że kłamałeś, łgałeś – nawet jak płakałeś
i błagałeś.
Zwykłym chujem jesteś
nikim więcej
i nic poza nim nie znaczysz dla mnie
Tylko nie mów tego mojej mamie
nie wspominaj
że nie śpimy razem
że nie mamy wspólnych marzeń
że ja obiad jem na mieście
kiedy ty nie wracasz jeszcze
że do kina sama chodzę
no i piwo sobie chłodzę
zła by blya
i smutna
że tak „nie tak”
żyje jej córka
że jej synek dobry nie był
hulał tańczył i się bawił
i w zabawie życie strawił
swoje moje
i mamusi
która cierpieć teraz musi
bóle znoje oraz złości
jak się przyznać z tym do gości
jak powiedzieć ciotce Julce
że chuj, nie mąż trafił córce
Pójdź już lepiej gdzieś na miasto
dla nas dwojga tu za ciasno
/Żywiec ;D i SOaD/
stuk puk..
słońce
pali
woda
ziębi
czas
ucieka
płynie
rzeka
oczy bolą od patrzenia
w jakim błocie dziś jest ziemia
oczy palą też z wrażenia
ile co dzień (w ludziach) przerażenia
ile bólu
strachu ile….
puk puk
tup tup
ile razy 4 rano
budziła wypadającym oknem razem z ramą
ile dzieci się budziło
ilu ludzi nie
ilu jeszcze w strachu
raz ostatni tchnie
Jeziora tafla
ptaków śpiew
zabija
tłamsi
i ucina
złość i gniew
szybsze serca bicie,
krwi krążenie
nie od tego i nie po to
jesteśmy tu
by w strachu żyć…
lub o braku tegoż śnić
Cicho będzie i spokojnie
po III Światowej Wojnie
teraz cisza w uszach brzmi
może z czasem zacznie śpiewać
i wszystkim każe
dobrze się miewać.
Wieczór
po piwie
po winie
po wódce
siedzisz
i patrzysz
jak świat się kołysze
jak barwy falują
czas się skroplił
ludzie są
albo dobrzy
albo okropni
głupstwa gadają
i robią większe jeszcze
dym się sączy
a myśli plączą
w szarości
w różu
jutro oczy otworzą
popatrzą na prosty świat
tak Ty jak Ja…..
Nocą piszę
przy wódki szklance
przy Ance
i mimo tego
chyba to dobry dzień był
czytający kolego
Buonarroti’emu
czasami
jest tak,
że coś
w oku
się skrzy,
że kawałek
drobina jakaś
tkwi
niby nic
niby nikt
a jednak coś
a jednak ktoś
kilka chwil
kilka dni
rysuje
maluje
koloruje
szary dzień
szarą noc
czasami
słońce wypali
deszcz wypłucze
to co w oku siedzi
i kuje
Pęka
na mniejsze
jeszcze skrawki
i lepiej widzisz
życie całe
– ostrzej
bez pryzmatu,
który kolorami
się mieni
wrażeniami
smakami.
Czasami
ta mala
drobina
chudzina
tak lekka
mikra i mała
tyle koloru dawała
– urywa się z nici
leci gdzieś w świat
inne barwić krajobrazy
chwile, obrazy
płyń chwilo, płyń
szybkim nurtem
popatrzę w odbicie
w którym
na ostro i w sosie
widzę swoje życie…
– codziennie chociaż kreska – MichelAngelo Buonarroti
Przy Plumb – GO skrobane po ciężkim dzisiejszym dniu…Tagi: astaferay Nić Słowo smak
kropla
kilka nut
dźwięków lik
krótki sznyt
…
kropla krwi
kropel wiele
cisza
pożegnanie
błogi suchy stan
gdzie nie będzie Ciebie
gdzie nie ma Nas
gdzie nic nie czeka
i nikt na nikogo
gdzie
zabijać nie ma się
dla kogo…
a ja chcę
tu i teraz
móc dla Ciebie
się ciąć
mieć powody
aby kochać
nocą szlochać
i zabijać
siebie, kogoś
cały świat wysadzić
ludzkość zgładzić
dla Ciebie
i Twoich ust.
/Pisane w rytm „Cut” Plumb/
z moją nagą Miłą tuż obok….
Sielska NIedziela
Kolejny dzień
gdzie na mnie
gdzie na Ciebie…
nie pada żaden cień
Kiedy cale życie
jest jak to
które wyśnił
mój mały marzyciel
Chmur tyle
w sam raz
aby słońce
nie piekło w twarz
Słońca zaś tyle
że na twarzy
ciepłe cienie łaskoczą
jak kiedyś młode motyle
I nawet w nodze drzazga
wydaje się przygodą być
a nie bólem nie karą
młodzieńczą bolesną marą
Każdy ostry zakręt
łagodnym jest
albo ja refleksu nabieram
i w porę je podbieram.
Takie dni kocham
w takie dni lubię
tuż obok Ciebie mieć
znacznie mnie
wtedy czuję się jak śmieć
Pachnące włosy
wilgotne usta
piersi słodkie
dłonie wiotkie
Cóż jednak słońca za dużo
bo w głowę myśli gorących burza….
pora je zgasić, lub pozwolić płonąć
z dala od pióra i kartek…
bo te wnet mogą …przypadkiem zupełnie..
zostać podarte
/W rytmie Czesia po raz któryś tam ;)/
Jedna pięść
w nie ten nos wymierzona
Jedna kula
nie tam gdzie trzeba trafiona
Jedno życie
niepotrzebnie zabrane
To nie tak chciałem
to nie tak być miało
wszystko zbyt szybko
się działo
minuta w sekundę się schowała
A teraz każda trwa godzinę
kiedy daleko od siebie
zza krat czasami widzę rodzinę
nie, nie mówię że win mi brak
płaczę tylko nad sobą
że wtedy rozumu nie miałem
i innemu tchnienie zabrałem
Płaczę z żalu nad tymi
którzy nie zawinili
a dziś cierpią
dziś płaczą za grzechy moje
za ręce czerwone całe we krwi
której żadne mydło nie zmyje
ani wyrok nie zmaże
O prawdziwej i sprawiedliwej
karze marzę
żeby z czystym kiedyś
sercem zasypiać
Albo ostatni raz zasnąć
spokojem owiany..
…dziwne jakieś…. o czymś….