16:55 29 X A.D. 2008

zło w Dobro….

Zabiorę Cię
Tam gdzie dzień od nocy
Nie-różny…
Gdzie drzewa
Wisielczymi skrzypami dyndają
Miast słońca wschodów
Pożogi łuna do lotu
Ptactwo podrywa
Gdzie żaden horror
Nie śmie się sobą ozwać
Bo niczym jest
Patrząc na krainę ową
Gdzie godzinę nie zegara takt 
Odmierza
A wystrzałów salwy
Gdzie sam szatan
Być bał się będzie
I jako cnót wzorem sławion
Przez Wszechmożnego wszędzie
Pójdziemy razem
Stopami bosymi
Po skwierczących szkieł 
Ścieżkach
I kroki nasze bestię obudzą
By żalem łkała
Za plecami widząc naszymi
Jak miast szklanych 
Różane płatki leżą
Wisielcze twarze w lotosów
girlandy kwitną
Podniebna ciżba
Nie w płomieni zastępy
A mgieł tajemnych
Słodki wschodów 
Róż wzlatywać będzie
Pożoga zgaśnie
Bestia snem zdrowym
Zaśnie
Kikuty drzew w gaje
Figowe i oliwne ogrody
Zmienimy
Szatana od wrodzonego zła
I szpetoty uwolnimy
Rękę Twą w swojej
Czuł będę
Ty oddech mój ranka każdego
Nie ważne w świecie jakim
Którym 
I gdzie…
Każdy z tobą przetrwam
I w lepszy zmienię
W najgłębszej ciemności
W oczach Twoich
Ciepłe słońca widzę
Promienie.

|zło w Dobro”Astaferay!/ w takt pisane od 06:03 do 06:28 nad ranem…29X A.D.2008

22:22 29 VII A.D. 2008

on
Sam sobie Bogiem, Szatanem staniesz się dla innych.

Dziękuję Ci
za te wszystkie dni
wszystkie
w ramiona wzięcia
każdą miłości oznakę…
….
że mężczyznę ze mnie robisz…
tak siebie poświęcając
na życie odpornego
i jego chłody

szkoda tylko
że….
Twojego będę satelitą już ciepła nie czuję
…słów mi normalnych brakuje
i zamiast chcieć słuchać
chcę być głuchym 
i nieczułym
na wołania

Łatwiej nam bez siebie obok
nie będę satelitą ciebie.
nie tak mnie rzeźbiono

Nie chcę cię
po prostu
nie tak
nie w tym wydaniu.

21:51 23 VII A.D. 2008

oko
Pędzę
Pędzę
Co raz szybciej
Zatopione w drogę oczy
W głowie plan
Co zrobie 
Sumienie się boczy
A ja tylko patrzę
W lśniące swoje oczy
I dym co rozpełza
Mgłę czyni
Iluzją karmi mnie
Podaje wątłą rękę
Kiedy jestem już na dnie.
I mi tam dobrze
Ciepło i wygodnie
Nie chcę
I nie lubię
Iść przez życie łagodnie!

21:28 23 VII A.D 2008

….jak ktoś.W słowa zgoła banalne wsłuchany…..z muzyką jak z OSP…a budzą one we mnie uczucia znacznie wyższe, aniżeli te, którymi otaczam s^ę na codzień……
Tak więc tekst ten, który dopiero za chwilę wpłynie do mózgu mojego…..dedykuję wszystkim tym, którzy swoje szaleństwo potrafią i chcą zamieniać w sztukę…w minutę zadumy nad sensem bezsensu i bezsensem sensu ☺ pozdrowienia dla Cześka!!!

Kiedy się na ulicy budzę
Po tym jak zasypiam, 
Bo się nudzę….
Rozglądam się dookoła
Z noworodka ciekawością
Tak samo siny,
W orientacji zagubiony
Na słońce patrzę
Oczy pieką
Pięknem
Z piękna radością
I smutku kroplą….
Ze łzy ciężkiej
Życiem się cieszę
 Z kieszeniami pustymi
I sercem pełnym
Czego?
Nie wiem jeszcze
W sekcji wykażą…
Ja z cicha podpowiem – 
Szczęścia….
Ale z kartotek wymażą….
I szarość wpiszą…
Z zazdrości, że ich śmiertelne karty
„ze szczęścia“ nie wiszą.

Niepoukładane..a czy ułożę..nie wiem…się zobaczy…..nazwijmy to  „szkic“

23:31 21 VII A.D. 2008

humano
Zawsze myślę
Zastanawiam się
Ulicą między ludźmi idąc
Czemu jestem taki…
Czemu chodzę ze swoim mózgiem w kieszeni
I skrobię na nim te słowa
Pełne ironii
Prześmiechu
Jak bym był 
Recenzentem ludzkich losów
Nie …ja nie ludzi oceniam
Nie to jak ich los płynie
Ale to 
 Jak nieporadnie sobie z
Okiełznaniem owego radzą,
Jak niekiedy żałośnie 
Żyją
W kłamstwie
Pozerstwie
I bóg jeden wie 
Czym jeszcze…
Śmieję się
Bo przecież płakał nie będę
Tak żyję
By nie żałować
Że minęło życie
A ja stalem obok
Biorę co niosą…
I wyśmiewam się z ludzi….
A imię moje….
Człowiek.

11:23 19 VII A.D. 2008

Plaża i pet.Ludzi tłum….
Z nieba żar
Jak zawsze ja
Obok gdzieś za tłumem
 Spoglądam….i widzę
W duszy się śmieję z idiotów
Z papierosem w ustach i dymem 
Co snuje się jak kot siwy leniwy….
Spojrzenia dewotek
Co na plaży odsłaniają ciała
Do waleni podobne
I atrakcyjne równie
Wzrok młodych
Co ciała opaliły..i nęcą teraz
Oczy zza szkieł czarnych
I nie tylko
Ciałami…..
Ustami…..
Czymś co strojem zwą choć go jak najmniej 
Mieć by chciały
Albo i wcale

A ja Eldo slucham
Płaczę prawie
Wspominam
Tęsknię
Żałuję

I kolejnego peta
Z ironią na ustach 
Pewnością siebie…..
Palę.

Świnoujście 19.VII.2008
11:23

Odpowiedź w komentarzu:

plaza… 
ludzi tłum (jak to latem)
zachód słońca
jak zawsze ja i Ty 
obok gdzieś za tłumem
spoglądamy i widzimy
rozbawionych, zamyślonych
zakochanych i samotnych 
szczęśliwych i mniej
ludzi…bez odsłoniętych ciał- bo zimno
a nęci ustami i ciałem….ach nieważne:)

bez Eldo 
bez ‚prawie’placzu…ale ze wspomnieniami i uśmiechem na twarzy
bez tęsknoty i żalu
i oczywiście bez papierosa 🙂



Moja odpowiedź do komentarza:

piasku łany 
ogrom ludzi nieprzebrany… 
słońca skrycie –
w anty-zenicie 
Ja z Tobą 
Ty ze Mną 
jak zawsze niezwykli 
jak zawsze inni 
na innych patrzymy 
innych widzimy 
tu uśmiech 
tam trwoga 
tu myśli kłęby 
tam…ognista woda 
tu serca dwa razem 
tam udo na ramieniu 
ponętnym kusi obrazem 😉 
nagości kolorem oliwkowym ciałem…
jak Twoje 

Eldo w glowie szumi zawsze 
tłem dla życia się stal 
za rękę Cię trzymamsiwe dymu kłęby 
w morze patrzę… 
gdzie jak rozbitkowie 
okręty wołają że są… 
siwe dymu kłęby 
nie z mojej sie dobywają gęby 😉 
a z ognisk 
co szwedzkie drewno 
z przypływów palą 
by zziębnięte ciała ogrzać 
….owiane bryzy falą. 
Czekam…..6,5 dnia. 
jeszcze 
aż. 
zaczymam szaleć. 
normalnie nienormalnym być 
zaczynać żyć. 
…buuurlalala…;) 
Burbulala 

a nie mówiłem ;P

22:49 21 VII A.D. 2008

o psach.Ich cienie do dziś pamiętam,
 tak ciemne jak źrenice
 od świec skrzące się kryształami 
zimna.

Ich zapach do dziś mdli
tak silnie
jak żaden inny z trupich.

Ich siła
do dziś trwa
w kole trzema szóstkami się znaczy.

Za Mojej władzy będzie inaczej.

Krzyk ich słychać będzie z dna Tartaru,
gdy tam, żywcem gnić będą
 pośród kwasów oparów.

Dusze ich, sam osobiście
rozwlekę po świecie, tak by cierpiały……szatańsko
…iście!

19 V A.D. 2008

 To nie życie 
Zabija w tobie swą radość…
A inni
Nie przez liczbę dni 
Zgorzkniałym się stanę
-przeżytych.
A przez siłę 
Z jaką wgniatają mnie 
W ziemię zimną
Od łez
Zdziwienia I złości
Że już młode 
I tak świeże życie
Ma być pozbawione
Młodzieńczej radości.
Dziękuję wam za to
Że skurwysyna ze mnie robicie
Że każdą myśl wolną
W ciężką jak rosy kropla
Tyle że o słonawym smaku
Zamienicie.
Że zamiast poetą 
Starcem za młodu
Się staję.
Zamiast kochać was…..
Kochać was przestaję.
Każda chwila jest ciśnieniem
By spełnić Wasze o mnie marzenie
Jeden z ostatnich razów przepraszam
Ale Egoistą się kurwa staje
I przestają ruszać mnie wasze żale
Życie ucieka jak w rzece woda..
Im starszy tym szaleństwa w żyłach mniej
A ja poczuć je chce
I POCZUJE….
Pewnie was zawiodę……
Spokojnie –
Do siebie żal mial będę
Że nic nie umiem, potrafię
Że jestem jak by mnie nie było
Szkoda tylko…
.że dla innych -Tłem jestem, 
a dla was, na tym tle…..pyłem.

/coś we mnie zmarło….lojalność, miłość…chęć walki….nie jestem nikim..i nikim nigdy nie będę…jakkolwiek byście mi tego nie życzyli…..nie przepełnię życia tak jak wy…pracą….bo inaczej myślę…wszak sami chcieliście bym samodzielnym I samomyślnym był……..przykro mi że taki a nie inny jestem…Z zaciśniętymi zębami bez śladu łez w błyszczących oczach pisane 19. V 2008 r./