22:49 21 VII A.D. 2008

o psach.Ich cienie do dziś pamiętam,
 tak ciemne jak źrenice
 od świec skrzące się kryształami 
zimna.

Ich zapach do dziś mdli
tak silnie
jak żaden inny z trupich.

Ich siła
do dziś trwa
w kole trzema szóstkami się znaczy.

Za Mojej władzy będzie inaczej.

Krzyk ich słychać będzie z dna Tartaru,
gdy tam, żywcem gnić będą
 pośród kwasów oparów.

Dusze ich, sam osobiście
rozwlekę po świecie, tak by cierpiały……szatańsko
…iście!

19 V A.D. 2008

 To nie życie 
Zabija w tobie swą radość…
A inni
Nie przez liczbę dni 
Zgorzkniałym się stanę
-przeżytych.
A przez siłę 
Z jaką wgniatają mnie 
W ziemię zimną
Od łez
Zdziwienia I złości
Że już młode 
I tak świeże życie
Ma być pozbawione
Młodzieńczej radości.
Dziękuję wam za to
Że skurwysyna ze mnie robicie
Że każdą myśl wolną
W ciężką jak rosy kropla
Tyle że o słonawym smaku
Zamienicie.
Że zamiast poetą 
Starcem za młodu
Się staję.
Zamiast kochać was…..
Kochać was przestaję.
Każda chwila jest ciśnieniem
By spełnić Wasze o mnie marzenie
Jeden z ostatnich razów przepraszam
Ale Egoistą się kurwa staje
I przestają ruszać mnie wasze żale
Życie ucieka jak w rzece woda..
Im starszy tym szaleństwa w żyłach mniej
A ja poczuć je chce
I POCZUJE….
Pewnie was zawiodę……
Spokojnie –
Do siebie żal mial będę
Że nic nie umiem, potrafię
Że jestem jak by mnie nie było
Szkoda tylko…
.że dla innych -Tłem jestem, 
a dla was, na tym tle…..pyłem.

/coś we mnie zmarło….lojalność, miłość…chęć walki….nie jestem nikim..i nikim nigdy nie będę…jakkolwiek byście mi tego nie życzyli…..nie przepełnię życia tak jak wy…pracą….bo inaczej myślę…wszak sami chcieliście bym samodzielnym I samomyślnym był……..przykro mi że taki a nie inny jestem…Z zaciśniętymi zębami bez śladu łez w błyszczących oczach pisane 19. V 2008 r./

21 III A.D. 2008

Wielka Noc już za dni kilka, a ja nie widzę cierpiącego Jezusa, tak samo światła świecą, tak samo ludzie smętni, bez wyrazu twarze, bez choćby cienia podzięki za jego…męki. Przechodzę obok i Jego, i ich…za dużo wspomnień, za dużo nie takich chwil, i MNIE w nich za mało, by klękanie, modlitwa coś dały.

3 III A.D. 2008

nie wiele brakowało
a urodzić by się nie zdążyła
Życie – pyłek nędzny
dla niej została chwila
nie dał jej w starość popaść
Wiatr zawiał
i uleciała Ona,
chyba w to nie wierzę,
ale chciałbym 
aby to były Boskie ramiona.

Nie jestem wart, tego by cokolwiek napisać…….nie udaje nawet, że rozumiem, żałuję, że tak mało Ją znałem. I do tego kogo teraz Nienawidzę, modlę się- daj Jej to co wszystkim obiecujesz, Niech te wesołe roześmiane oczy znów się śmieją, błyszczą w słońcu idealnego świata, i ciemne loczki, na czoło spadają, jak małe gwiazdy….te co życzenia chcą spełnić….kurwa dwóch rzeczy chcę – pewności i zrozumienia… Pewności, że jest tak jak mówisz. Zrozumienia-dlaczego nam to robisz.

Głowę chylę w niemej modlitwie
Oli T. 

17 II A.D. 2008

….kop….może to głupie..ale chociaż tu w ciszy swojego pokoju to napiszę…
zawiodłem się, niesamowicie, na człowieku który zdawał się mieć pojęcie o tym co myślę i jak myślę – „rozebrałem” się przed nim z tego co czuję, napisałem to i dałem prawie jak testament, a potraktował mnie jak za przeproszeniem szmatę, jednego z setek innych olewaczy Dzięki Ks. Dariuszu za wypełnienie swojego powołania – krzewienia wiary, nie tylko w Boga, a w ludzi, wybacz, ale w ciebie nie uwierzę, bo nie Rama się liczy, a obraz. Szkoda że ty jako „Etyk” tego nie widzisz…widać zaślepiony jesteś czymś innym bardziej „Boskim” niż myśli kogoś kto tak jakby uwierzył że da się z tobą porozmawiać…nic to, i tak tego nie przeczytasz, bo skoro tak potraktowałeś moją pracę to podobnie postąpisz z adresem strony – i nie mów proszę że „plan pracy się nie zgadza” bo to śmieszne wytłumaczenie. Żle trafiłeś…na zbyt ambitnego ucznia…

9 II A.D. 2008

M_20-1

Dla nadziei chwil
Dla serca sił
By bić zawsze chciało
daję ci nadzieję
moja i twoja
z wiarą razem
więcej waży
niż w samotności
czekanie
gdy tobie zabraknie
moja zostanie
ręka pod ręką
pójdziemy
by upaść nikt nie zdołał
bo grawitację wyłączę
dla Ciebie
zawsze u szczytu
zawsze w błękitach
bo ty
jak ja widzisz
i rozumiesz
a teraz spokoju chwili
bez łez
po nocy złej się obudzisz

/szkic tekstu do….do kurwa Boga….niech się opamięta./

7 II A.D. 2008

Z czerni lasu
Szept dobiega
Za szeptem łkanie
Za łkaniem 
– bieda

To oni
Biało – bo czyści,
Bo krwawią – czerwoni
W czeluściach jam
W swoim bólu
Każdy sam.

Nie rany krwawią
A zabite nadzieje
Chcą wrócić już
Karabin zdjąć
Zboża rżnąć

Tego lata
Zostało im wojakami być
Na wojnie prawdziwej
Gdzie ludzie giną 
Dzieci za matką płaczą
Której już nie zobaczą.

Nie trzęście się z zimna chłopcy
Pamiętam was
Chociażcie obcy
To za was głowę przed Bogiem chylę
To was pamiętam
Dla mnie wasza pamięć
Jest święta!

Pamięci Młodych!