/pisane o dziwo przy muzyce Xaviera Naido….za atmosferę/….
…maj…17 lat kilkadziesiąt temu….
przy stole człowiek….
za oknem niewidoczny ruch…
ludzi psów dziesiątek kilka….
…trzask łamanych drzwi…
karabinów szczęk…
za łopatką tępy kolby ból….
….nogi szeroko..
ręce na ścianę
…niepotrzebnie
aż kolczastym drutem związane
….u stóp matka płacząca…
…u stóp matka całująca…
…dziesiątek kilka ludzi psów….
…za ręce wciąga na wóz…..
młoda żona….we łzach..
…młody człowiek….
na pytanie odpowiada….
…w kopach nie było litości….
nie patrzyli gdzie trafia but, pięść…
„za co zgineli twój ojciec i brat…
– za to że byli prawdziwymi polakami…”…
potem w oczach ostre słońce…
i w potylicy tępy ból…
za to bito……
7 lat więzienia dawano….
gdzie szkorbutem i pięścią
człowieczeństwo łamano…
10 luty dziś….rok 2007….
…znane nzawiska…ludzi poczciwych…
staruszkowie dzisiaj…
wnusie na kolanach i uśmiech na ustach
…domy ogrody…ordery nagrody
pieniądze za słóżbę wzorową…
…za państwu oddanie…
….za „polakiem” bycie….
…znam kilku….
dziadkowie poczciwi…
czy pamięć tak słaba…..
czy sumienie ślepe….
….nie pamiętają który
nie pamiętają kiedy
…ręce drutem wiązali….
pod choinkami Polaka kopali…..
…UB….
Urząd Bezpieczeństwa
Ubojnia Bohaterów
Utrapienie Bliskich
UB…
jeśli cię spotkam Dziadku
jeśli zapamiętam..
jeśli dowiem się
…że biłeś…..
że kopałeś…
…że twoim Ojcem
ten który połowe rodziny
z zimną krwią mojej zabił…
….opluję…zbeszczeszczę
…przypomnę tych lat kilka
kariery…młodości..
kiedy dla rodaków brakowało ci litości
… kiedy umiałeś do nieprzytomności
w pięty bić
kiedy żebra chrupały pod krzesła nogą
..kiedy narządy w szufladzie zostały
bo ją kopem zamknąłeś….
kiedy budzili się na węgla kupie…
kiedy oczy zapuchnięte nawet światła nie widziały…
..kiedy nadziei brakło…
śmierć miała być lepszą niż życie….
….ja pamiętam…i nie zapomnę..
ja cały czas pamiętam…..
..ja nie wybaczę…
bo tego nie wolno
za Polskę się ginie
ale nie z rąk polaka
….poczujesz
obiecuję.
/pamięci najwspanialszego człowieka jakiego było mi dane w życiu znać….
pamięci największego patrioty jakiego znałem…człowieka który był w stanie poświęcić życie za swój kraj, Pamięci kogoś..kogo poznałem kiedy grano „na Stos” nad trumną jego……Pamięci człowieka , którego najbardziej kochałem…kto jest dla mnie wzorem przykładem i autorytetem…..któremu wystarczyła podstawówka, by wiedzieć kim jest..i ile może dla świata zrobić..ile istnień uratować i szczęść……pamięci „Brzozy” z AK …pamięci…..on mnie rzeźbił..mimo że palce już nieruchome…..on mnie ulepił..z twardszej niż inne gliny…on mnie urodził „bo mama miała pranie”….Dziadek Z. ………..pamięci….oby Ci tam było dobrze…oby demony wojny z głowy uleciały…a w niej spokój zawitał……..i obyśmy jeszcze kiedyś już tam….razem…..rękęsobie podali…porozmawiali…abyś dumn ze mnie był………tego chcę…..to moja mała modlitwa…../
Pamięci Dziadka Zygmunta… 1917-04.XI.2001
10 II A.D. 2007