Rota

…ROTA…Takie krótkie objaśnienie, jeśli ktoś nie wie, to już będzie wiedział…
Rotę napisała Pozytywistka – Maria Konopnicka, zaś muzykę Feliks Nowowiejski. 

ROTA

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrzeć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy,
Nie damy by nas zniemczył wróg…
    – Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy Ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdz? nam będzie każdy próg…
    – Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
Ni dzieci nam germanił.
Orężny wstanie hufiec nas,
Duch będzie nam hetmanił,
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg…
    – Tak nam dopomóż Bóg!

Mój drugi Hymn Polski!

6 II A.D. 2008

H-G G

…Hans-Georg Gadamer…Hmm tekst miał być o powyższym filozofie, ale jakoś tak mi się zeszło z tematu, wklejam go, żeby odblokować swoją niechęć do dodawania nowych tekstów pisanych nie-prozą. Nie mogę się skupić na tym, by wreszcie ogarnąć, skorygować i jakoś złożyć to wszystko do kupy…:/ Lenistwo, niechęć, strach…nie wiem który czynnik jest najważniejszy. Zapraszam do zapoznania się z Hermeneutyką ;P…:

ETYKA w BIZNESIE, życie w etyce.

Hans-Georg Gadamer – to nazwisko usłyszałem kilka tygodni temu –  tego czlowieka miałem poznać i opisać w swojej pracy zaliczeniowej z Etyki Biznesu. Zacząłem jak większość moich kolegów z roku, od wpisania w wyszukiwarce frazy „Hans Georg Gadamer“, oczywiście pojawiło się setki tysięcy odnośników, w których zawarta jest „cała“ wiedza o owym człowieku, setki dat, i faktów, co kiedy zrobił, zdobył czy też wymyślił. 
Chciałem dokonać głębszej analizy osiągnięć Hans’a-Georg’a, tego co w jego pracy było najważniejsze – hermeneutyki. Jestem studentem kierunku politechnicznego, więc wiedza z zakresu nauk humanistycznych, a zwłaszcza z filozofii, nie jest mi najbliższą, wiem jednak, że hermenautyka, służy rozumieniu i interpretacji słowa pisanego. Rozumienie słowa pisanego, to dziś bardzo ważny, choć niedyskutowany temat – pewien jestem, iż gdyby Gadamer widział co dzieje się z tą wspaniałą techniką porozumiewania się jaką jest przekaz ustny I pisemny, prędkość jego obrotów w grobie była by bliska prędkości turbiny parowej – ludzie się NIE ROZUMIEJĄ, NIE POTRAFIĄ PISAĆ, CZYTAĆ I DYSKUTOWAĆ.
Pierwsze widoczne dla nas formy komunikacji naszych przodków to pismo obrazkowe – „mamut I wataha ludzi z dzidami“, to pierwsze namalowane zdania. Zdaję sobie sprawę, że ziemia się obraca, pory roku następują po sobie, a po nocy jest dzień, ale widzę też, że ludzkość także zatoczyła krąg i miast wyrażać się językiem bogatszym w formy językowe, zaczeła znów wyrażać się pismem obrazkowym, z tym, że podłożem nie jest skala jaskinii, a wielokolorowy ekran nowoczesnego telefonu lub komputera. Martwi i smuci mnie ten fakt. Jak mam interpretować słowa, których jest wokoło coraz mniej, przekazy których nie ma.
Być może zboczyłem z tematu, nie napisałem rzeczy ważnych w świetle nauki filozofii, ale to, że Młody Hans miał być następcą swojego ojca – wybitnego farmaceuty, każdy znajdzie w internecie, to, że mieszkał we Wrocławiu również zauważy, nawet to, że w zasadzie był obojętny na działania Hitlera w czasie wojny (obojętny to mocne słowo, ale umyślnie wyostrzam ów fakt) „ na Uniwersytecie w Marburgu. W listopadzie 1933 roku podpisał deklarację profesorów uniwersyteckich popierającą państwo narodowo-socjalistyczne. Hitler był dla filozofa przede wszystkim obiektem zainteresowań naukowych. Patrzył na kolejne etapy polityki Führera jak na pokerową rozgrywkę, która równie dobrze może skończyć się sukcesem, co klęską. Hitler był po prostu wodzem, takim samym jak inni. Skoro wygrywał, świadczyło to o jego znakomitym zmyśle taktycznym. Grondin nie znalazł, nawet w prywatnych listach Gadamera, słów dystansujących się od wodza III Rzeszy.“ (źródło:http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,4655430.html)
Nie mi oceniać jego postawę – w zasadzie brak sprzeciwu na działania Hitlera, brak jakiegokolwiek buntu – jak usłyszałem na wykładzie „Dobro jest bezwzględne, nigdy zło nie zamieni się w dobro“ nawet w sytuacji gdy chodzi o sprawy państwa. Pan Gadamer zdaje się tego nie wiedzieć.
Wracając jednak do tematu pracy, filozofem był wybitnym, ponad tuzin dzieł jest jego dorobkiem, zyskał także bliską przyjaźń Jana Pawła II, który zapraszał Hansa na spotkania naukowe do swojej Letniej rezydencji. Przeżył 102 lata, zmarł w 2002 roku w Heidelbergu. Jego osiągnięcia miały ogomny wkład w rozwój Hermeneutyki, której był współtwórcą.
Mam nadzieję, że ta krótka praca, przedstawiła mglisty zarys postaci Hans’a-Georg’a Gadamer’a. Mglisty, ponieważ już pisząc pierwsze słowa moim celem w większym stopniu było przekazanie obaw dotyczących zaniku umiejętności mowy I tworzenia zdań podrzędnie złożonych przez współczesnych Licealistów, aniżeli temat pracy sensu-stricte. Spotykam, młodych ludzi, mających się za „sól ziemi“ i przerażenie chwyta mnie za krtań, kto będzie za kilka lat rządził naszym krajem, kto będzie pracodawcą, który winien przestrzegać etyki Biznesu, by być Fair wobec pracowników I kontrahentów, dziś nie liczy się „Bóg, Honor, Ojczyzna“, dziś nikt nie pamięta słów „Roty“, nie wie dlaczego staruszkowie na widok charakterystycznego powstańczego „P“ płaczą, dlaczego byli skłonni oddać, życie za kraj, za Polskę, to się przestalo liczyć. Dziś Młodzi ludzie, to konsumenci, którzy przejadają, życie, popijając kawą. Nie mają czasu by się zatrzymać, przypomieć sobie o Bogu, o sensie tego co I po co robią. Forma przerosła treść. Treści nie ma! Są tylko kolorowe opkowania, mięśnie, kości I chemia, w których brakuje ducha, sumienia I kilku innych „terminów“ , których młodzież nie potrafi nawet zdefiniować. Sam należę do tej „zacnej“ grupy I będąc „wewnątrz“ jeszcze bardziej jaskrawym dla mnie jest to co z boku wydaje sie nieco przyszarzałe. Rodzice myślą – wyrośnie, przejdzie jej, uspokoi się, ustatkuje. Może 1 na 50 zostanie prawdziwym pełnym człowiekiem, bo w pewnym momencie się odetnie, odsunie I zacznie oddychać powietrzem życia a nie dymem komercji. 
Przypomiały mi się słowa Jacka Kaczmarskiego „Widzę, że ta spowiedź jest piosenką…“, i praca o wybitnym filozofie, zamieniła się w kielich żalu. Ale myślę, że po zainteresowaniu studentów na wykładzie najlepiej widać na jakim poziomie jest nasze społeczeństwo, jak potrafi(I chce) dyskutować, oraz jak rozumie pojęcia trudniejsze od podstawowch-które można dotknąć I obejrzeć. Chciałbym aby to się zmieniło, wielokrotnie słyszałem zdziwionych kolegów „Po co nam etyka na Inżynierii ?!“, I w duchu zaśmiewałem się, że powinno być jej tyle ile Mechaniki Cieczy, aby uzupełnić braki, nabrać dystansu do świata, zorientować się PO CO żyjemy.
Mam nadzieję, iż treścią pracy nie zawiodłem oczekiwań – nie jest na temat, który miałem opisać, ale jest na temat, który mnie nurtuje.

06 II A.D. 2008

Obawa…

miłość jest obawą o serce tej największej
jest strachem o każde do sklepu wyjście,
powrót późniejszy – by nie usłyszeć
że stało się coś – że zabrał ją ktoś
bo wtedy człowiek umiera, choć jeszcze żywy
wtedy martwym by wolał być, a nie prawdziwym

a wam – drogie moje 
ja wszystko bym dał
pewność kroku
wiatru powiew w kasztanowych włosach
uśmiechu potoki
skrzącego się jak srebra znak

chcę byś nie bała sie niczego
byś budziła się szczęśliwa
zasypiała w uniesieniach, twoich
a jeśli któryś dzień będzie bólem
niech bedzie – tego ne zmienię
ale otoczę Ciebie i ból silnym ramieniem
w czoło pocaluje
i w uśmiechu twoim ufność poczuje

Pan Kaczkowski nie wie co pisze.!!!!!!
Z wyjaśnieniem – Monice.

10 I A.D. 2008

Czerń oczu…

z oczyma w czerń wpatrzonymi
w szyby cień za zasłona
na twarz po drugiej stronie
inną niż te które znam
bardziej niż obca
bardziej niż tajemną
tak tylko dla mnie
jej oczy skrzące
tylko dla mnie ramiona jasne
kark i włosy po nim pełzające
dłoni palce lekkie
daleko ode mnie 
a pieszczotę zostawiają
daleko ode mnie
a czuję ich miękkość i ciepło
po torsie szyi
ku twarzy zmierzają
a ja w szczęściu stoję
patrzę i w głowie film gram
patrzę – i czuję że coraz bardziej mnie nie ma
z każdą chwilą więcej jestem za –  niż przed szybą
z każdym dniem mocniej w to chcę wierzyć że zostanę
że nie zniknę do końca 
za oknem obok niej nie stanę
chcę ale nie mogę
już mnie zabrała
to nie ciepło było a chłód
jej skostniałego ciała
teraz za rękę prowadzi
po plecach matczynie gładzi
a mi tylko do oczu łzy płyną
ja jeszcze nie chcę
ja chce życie pić
za dużo bym chciał 
kiedyś trzeba „broń“ złożyć.
to on ciebie prędzej niż ty jego – zdążył stworzyć

ze śmiercią.

10 I A.D. 2008

Złe sny…

złe sny to tylko sny
przeszłość to tylko wspomnienia
nic ci ze starych miłości przyjaźni i rozpaczy
zła przeszłość – błędów bez liku
nie żałuj, życie jest krótkie
i piękności w nim zbyt mało
by sił błędy młodości rozpamiętywało
to co się obmyło doświadczeniem
nawet tym błędnym – nie do wybaczenia
to zawsze lekcja, której jako nielicznej się słucha
i nie wypływa ona z ucha do ucha
ta chwila ciszy kiedy byłaś niemową bez przepraszam
twoje słowa nie zawsze brzmieć muszą by znaczyły
czasami warto skoczyć w przepaść 
by z połamanymi nogami wiedzieć 
jak to jest być ptakiem
czasami warto odpłynąć,
by wiedzieć jakim „pływający“ są biedakiem
żałować możesz śmierci
osoby
bez żalu żałoby i słów złych
ale nigdy siebie i lekcji swoich
tak więc ubierz uśmiechu kolory
i ciesz się życiem i mądrości kawałkiem
że sama wiesz
co dobrym a co złym
nie sztuka przepraszać
sztuka dostrzec w sobie winę.

Monice – by łatwiej było zapomieć.

10 I A.D. 2008

A kiedy pójdę…

a kiedy pójdę
prostą drogą
gdzie w bursztynów piaskach 
kamieni szukać będę
gdzie w miodzie i mleku
kąpieli żebracy zażywać mogą
gdzie nie ma wiary
 bo wszystko się staje
padnę krzyżem
i zapłaczę
błagał będę
– Panie daj mi chłód
daj mi głód
i nędzy ksztynę
bym znów poczuć mógł się człowiekiem
tak słabym
bym znów był twym synem – 
po chwili uśmiechnę się
po kamieniach idąc kaleczę nogi
i znów zabłysną oczy
zobaczywszy w wody lustrze
mój odzienek ubogi
bom ja człowiekiem
i jedno czego pragnę
to pamiętać że żyję
czuć
to przecież takie ładne.

10 I A.D. 2008

3 lata

Życie takim
że bez bólu
treści nie ma
bez bólu jaskrawości
barw i zapachów siły brak
rana to blizna późniejsza.
zaú blizna to znak
znak że żyjesz
do rozpoznania, poznania
niechcący gardło podcinam
uśmiechami dwoma sie śmiejesz
to z miłości i bezsilności
wybacz – ale kocham twą radość
i po dwakroć widzieć bym chciał
tylo czemu oczyma szklistymi spoglądasz
nie widzisz mnie
tylko – nic za mną

Bądź ze mną
nie „sucha“ zimna
a żywa gorąca
nie pamiętaj złego
a tylko mnie – zwykłego
tak cholernie w Tobie
zakochanego…

5 IX A.D.2006
trzy lata razem.

5 IX A.D. 2007 ?

Za…

Za chmury błękitne
za źdźbła zielone
     za oczy wesołe
     miłością karmione

Za wszystko to co jest
za wszystko co z nas nie uleci
     za chwile które razem
     za głowy pełne marzeń

Za błysk łzawy w oku
Ty w pościeli ze mną
     stojący zegar z boku
     scałowuję płynące łzy

Za czasy przyszłe
za biało-czarne miasta
     młodych bohaterów
     w przeciwgazowych maskach

Modlę się za to
przed chwilami klękam
     krzyżem chcę leżeć
     o nas się lękam

Chcę obok siebie-Ciebie czuć
chcę dłonie pieścić
     tulić twarz do twych nóg
     Kocham Cię- nie wart nic – Ja.

Zajrzę dziś w oczy
u schyłku dzisiejszego dnia
     o czoło skroń oprę
     bo z tobą chcę być…
          zwyczajny Ja.

10 IX A.D. 2007

Godzina nocy…

noc
godzina
nie patrze na zegara tarczę
tyle myśli co sekund w życia czasie
slow rzucanych na i pod wiatr
wracających echem tylko do mnie
zostawię je w sobie
w duszy spamiętam
jak litanie do wszystkich świętych
albo wyrzucę
ku morza falom
niech niosą
aż za lat kilka doczytasz się ich przypadkiem
Noca
gdy sen percepcje w irracjonalizm zamienia
kiedy myśli się tęczą dziwactw mienią
rozmowy słów potrzebuję
we własnych się nie lubuje
ciebie chce ciebie, twojego ciepła
oddechu na dłoni szeptu na skroni potrzebuje
a ty gdzieś tam
z kims
kłócisz się albo spisz
nieważne
życie beze mnie tracisz.

…….kocham takie noce….

12 VIII A.D. 2007

Więcej…

…z kolejnym dniem coraz więcej i więcej….
połykam oczyma i na papierze wyobraźni drukuje….
straszne sceny i myśli które on czuje
rzeczy możliwe i mniej
rzeczy straszliwe i nie….
w innym świecie czas spędzam…a swój prawdziwy od głowy odpędzam….zasypiam i budzę się z nią….
gdy policzki pala
ochłodzę je nią…..
i zapach poczuje….
i kartek miły chłód…
i znów ucieknę..
ukryje się znowu…
za twardej oprawy 
łamane polowy.

12 VIII A.D. 2007