W chmurach polotu
i pochwał szybując
nie widać tego co wokoło…
soczewka życia
skupiona na nas
rozmywa poboczności kontury,
która nie raz
kolorów i kształtów
lepszych nabiera…
dlatego biję szkło
i rozdmuchuję opary stęchłe
…rozganiam
diabły łechcące próżność…
i krople potu na skronie wyciskam
…umysł poniewieram
by z najciemniejszych zaułków
wydobyć myśli cuchnące
prawdą i życiem
takim jakim ono jest naprawdę
..obcym i ostrym..
na tyle by walczyć było trzeba
…i o co było.
25 VIII A.D. 2006