Soczewka…

W chmurach polotu 
i pochwał szybując 
nie widać tego co wokoło…
soczewka życia 
skupiona na nas 
rozmywa poboczności kontury, 
która nie raz
kolorów i kształtów
lepszych nabiera…
dlatego biję szkło
i rozdmuchuję opary stęchłe
…rozganiam
diabły łechcące próżność…
i krople potu na skronie wyciskam
…umysł poniewieram
by z najciemniejszych zaułków
wydobyć myśli cuchnące
prawdą i życiem 
takim jakim ono jest naprawdę
..obcym i ostrym..
na tyle by walczyć było trzeba
…i o co było.

25 VIII A.D. 2006

Istnienie…

nawet jeśli nie istniejesz…
to Ja cię stworzę…
na twoje podobieństwo…
…stworzę raj
grzech…
a potem Ewę..
…stworzę smutek
i złamane zaufania…
…stworzę syna 
i śmierć za grzechy…
zmartwychwstania i powroty..
…Stworzę świat
bo w niego wierzę…
…stworzę wiarę
by łatwiej było 
czekać
na nie-wiem-co 
po śmierci
a potem niebiosa
i piekła stworzę…
by dobrych ludzi
dobrymi chwilami raczyć…
a piekło dla siebie 
(za zuchwałość)
i patrzył będę 
jak dzieło moje 
w gruzy się obraca
…i jak Bóg cierpi
na świat patrząc.

24 VIII A.D. 2006

Waga…

…trzymałeś w życiu prawdziwą broń…?

„ciężka jak cholera
życie musi ważyć…”


…kurwa ile…te 2,4kg?
…a może tych kilka gram pocisku
….ponoć po śmierci ciało jest nieco lżejsze
..to dusza umyka…
..albo nadzieja że coś tam dalej jest
…ile jest warte życie?
..ile głosów
dolarów
galonów ropy
nocy sexu
potu
krwi
miłości
innych żyć..?
….dalibyście tyle samo za życie swoje…i czyjeś
….zabilibyście…?

za życie?
ja żyję

albo tak mi się wydaje….
a życie…znacznie mniej waży
…jest lekkie jak oddech
..ten na karku…rano który czuję…
…i nie zapominam aż do następnego rana…

życie…

zasrana zabawka….

…zasranych wyobrażeń o czymś potem….
…i tylko po to żeby wazyć tych kilka głupich gram nadziei więcej…

/cytat z filmu Rozdroże Cafe/

20 VIII A.D. 2006

Ulice…

….w pamięci…
…te brudne ulice…
w autobusach smutni ludzie….
wsiadający i wy…
…w takt pidżamy…..
wraz z Ilużynem kołyszą się 
do nudnego snu…
……ja zawsze obok…
…dla nich obcy…
..inny…
…zawsze w muzyce pływałem….
a oni..
…oni w problemach się taplali…
….teraz gdy kotów kat oczy zielone ma….
…pamiętam to wszystko…
…kaźdy błąd i piękną myśl..
..każdą pieprzoną tęsknotę…
….każdy skasowany bilet….zrujnowane marzenie…
…wiosenną pokusę….
…wszystkich tych którzy rozmawiali ze mną.
..nie uchyliwszy ust…
…wszystkich tych którzy mimo różnic wszystkiego….
…tak doskonale wiedział co myślę..bo o tym samym rzecz….
…tak bym wrócić chciał..
..i snuć się ulicami jak kiedyś…
…w melancholijnej tęsknocie i smutku….wolno..
..jak spadający żółty …wiosną liść..
..tak bym chciał zasypiać w takt skaczącego autobusu….odbijając sobie o poręcz głowę…
….tak bym, chciał…znów być …
…czasami prawie płacząc…
…ze smutku..samotności…i dalekiej tęsknoty….
…z radości że jest za kim tęsknić…
…tyle listów napisałem….
…tyle słów….
..gdzieś w stolicę popłynęło…..gdzieś odeszło…zapomnianych….
…..zawsze z problemem….
…niezaliczonym zaliczeniem….
…ale z głową pełną kolorów…przez szybę obejrzanych….
….tak wiele niewielu brakowało..
..by zostać tam…
…i zawsze już…
prawie płacząc…
pisać słowa…
…w powietrze….
…dla siebie…
…a potem.
..jak ci…
spać w mrozie…
…bez niej sam na peronie…
…czekając na pociąg…
…ze stacją za 220 km..
..o którym wiem..
że nigdy nie przyjedzie…
…była dla mnie krakowem..wenecja i pragą….
…tak cholernie inną a potrzebną….

1.X.2004 -26.VI.2005 Warszawa

4 VIII A.D. 2006

Nęcenie

Śmierć nęci ponętnym tyłkiem….krągłe piersi też niczego sobie….trochę razi wiecznie otwarte oko…i zdawałoby się szyderczy uśmiech…no ale czego wymagać…zgniła ciut i tyle…zawsze na twarz…ekhm ekhm…tak na twarz…można założyć papierową torbę…i spoko laska…albo umalować w maskę…mundur…i będzie świetny kosynier…heh…wyobraźnia działa cuda…jedno się tylko nie zmieni….prawda..

27 VII A.D. 2006

Uścisk

…W uścisku spleceni…
…ciała dotykiem wzbudzone…
…błądzące po nich dłonie…
…w poszukiwaniu wrażliwych miejsc…
…chwytają skrawki powietrza…
pijąc krople potu…
…palce zaciskają aż knykcie bieleją…
… a twarze krwią podbiegają…
…nie wiem co szybsze…
…oddechy czy ruchy…
….Jednakże zawsze ktoś walkę wygrywa…
…w błądzeniu dłoń szyję odnajduję…
….palcami oplata…
..białe- bielszymi knykciami…
…purpury więcej…
…pot jak rtęć…
na końcu tylko głośne westchnienie…
…tuż po błysku świście…
…plama krwi…
…tak niewiele…
….a miast miłości śmiercią zwane….

26 VII A.D. 2006

Gra…

…a kiedy ustanie ból…
kiedy odchodzić przestaną…
kiedy nie będą mijały już splendor i chwała…
kim się staniemy..?…
ja tobie mówił będę i ty mi…
O mój boże…

a jacy z nas bogowie…??…
…tacy co kochać na śmierć umieją…
…tacy co potrafią z miłości zło czynić….
….tacy…że bóg by się dzieła swego wstydził….

…a bóg tak nie umie….
dlatego jest tylko jeden….
sam ze sobą w słów grę -grywa…
…ma uśmiech na ustach…
..bądź co bądź …zawsze wygrywa…

24 VII A.D. 2006

Prośba…

jeśli mnie słyszysz…
….a słyszysz napewno..
…proszę..
..by to o czym myślę….
…to co w swych myślach widzę niechcianego…..
….nigdy się nie stało…
…bym nigdy za Nią łez nie ronił….
…bym zawsze miał Jej tyle ile serce potrzebuje…
…by Jej serce biło tak długo jak Twoje…
…a dusza moja niech ją widzi…
..serce kocha….
…Niech będzie moim Aniołem…
…niech wierzy w Ciebie i Miłość….
….będące jak wiatr…wszędzie wkoło niewidoczne….

…a jeśłi moje prośby nie pomogą…
….mary senne i koszmary się spełnią….
…krnąbrnym i złym się stanę….
…nie…
….boga nie zmienię…boś ty jedyny…
….ale zniszczę go w sobie…
…zamiast kochać znienawidzę…
…zabiję ludzi złych…ze sobą na końcy…

tak więc…proszę błagam….
…daj mi opiekę nad Nią….
….pozwól każdego dnia sprawdzać oddech na policzku i puls ust….
…pozwól być obok
…zawsze kiedy trzeba…
….pozwól żyć….
….kochać…
…samemu wybierać….

…Jeżeli mnie słyszysz
…a słyszysz napewno…
…wybacz…
…to nie słowa zuchwałości i grooźby…to miłość….
…ta którą ty sam mi obiecałeś i dałeś…
….i świat…który sam stworzyłeś..
…i który zerwał się z łańcucha…
…a teraz kąsa…
….kochaj nas…

„Prośba”

20 VII A.D. 2006