21:11 8 IV A.D. 2011

w uszach słuchawki
w głowie szum
piwa zapach 
ananasów smak

Teksański 
gdzieś za uchem
ja udaję że nie słucham
i udaję że nie piję
za to nie udaję
że naprawdę żyję

Lubię te proste dźwięki
lubię wody szum z łazienki
lubię ciepłe żony ciało
lubię kiedy Jej za mało
kiedy mi za dużo
lubię taką miłą muzę

Może jestem prosty kloc
może gustu nie mam
w głowie mało albo nic
ale cóż ma mnie to boleć 
w tą dzisiejszą noc…

Siedzę tutaj piwko sączę
i zagryzam ananasem
pewnie zaraz tekst ten skończę
bo o normie ciężko pisać
ciężko składać rymy
kiedy puenty brak
kiedy pisze się ot tak…

Lepiej wstanę więc i skończę
pójdę przeżyć coś co skończę
zaboli i zapiecze serce mnie
sparzę w duszę się
piwo wyleję
ananasów zabraknie
życie z barw wyblaknie

W błoto trzeba będzie pójść
i zanurkować znów…
w tym co zostaje z marzeń i snów
co odbiciem jest normalności
co ukrywam, co chowam
tuż przed przyjściem gości..
przed ważną wizytą

Póki nie przyjdzie ktoś
kto lepiej ode mnie to zna
i kto tak jak ja
zanurkuje, ale utopić
za cholerę się nie da
i prędzej to wypiję i zjem

Przed swoim ostatnim dniem.
/W rytmach Hey’a dziergane /

23:07 21 III A.D. 2011 23:25

Taki los, taki dzień,
taki sen, ludzie tacy,
inni jacyś,
jak nie tu, jak nie dziś.

Ze snu się budzisz
Na skroniach pot
bo tak wiele 
chwil złych
śniło się.
Tak wielu kpiło
z błotem mieszało.

Jak szmatę ostatnią,
a Ty, ty tylko honor 
chciałeś mieć
nie sprzedać się

Nie podpisać nie swoich słów
nie spisać (na straty) swoich snów
o życiu normalnym
w normalnym kraju
we własnym swoim raju.

Nie dało się,
prawieś w celi zgnił
prawie cię obili
w końcu powiesili

Niezawisłe sądy, procedury
kupy kłamstw i bzdury.
Wolińska, Wejsblech, 
Gurowska, Kern
Niech nie opędzą się od
piekielnych ciem…

Życia nie masz – to jest strata
ale Honor został lecz…
nie nakarmisz nim brata
nie podasz na łyżce zupy

Znasz to uczucie- jakby strata
Jedno jednak cieszy….
wręcz w pychę wpędza….

Nillu…. nie dałeś Sowietom Dupy!
A kilku…. w najgorszym wypadku
Polakom sił i mocy…
By zawsze być gotowym do pomocy.

Pamięci Generała Augusta Emila Fieldorfa.

23:29 22 I A.D. 2011 szkic

Tak prawdziwe
jak dziś

chyba nigdy jeszcze
nie było nic
tak wyraźne
jak błękit
na bezchmurnym niebie

jak wiatr hula w drzewie
porą jesienną
porą zimową….
gdzie cienie i mary
w zimne noce
są zmową..

jak myśli 
nie kleją się z rozmową

jak dalekie od ideału
są światy

Jak rzadkie w śniegu
kolorowe kwiaty

a jeśli już jakiś znajdziesz
czerwienią wykwitły płatek

nie różą on się okaże
a zająca ostatnią drogą

albo foliową torbą
po zakupach

w ciemne zimne wieczory
można chodzić tylko po trupach
albo trupów skorupach…

A oddech rześki
to dziś nie zaleta
to pełna fetoru paleta

Pewnie on brzydki
pewnie on zły
nie Boss, Lacosta,
Burberry 

lecz ten prawdziwy….
i szalenie szczery
a nie jak poprzednie
nie-mycia kryjące maniery

23:16 22 I A.D. 2011 23:13

tak bardzo…
tak jak wczoraj
tak jutro i dziś
nie będzie …
nie będzie już
nigdy jak było

ognia języki
skurwysyństwo
zmyło
na życzenie moje
własne

Są takie chwile
są takie dni
kiedy dusza
z ciała chce odejść
bo rozumu się wstydzi
a serca brzydzi

jak kiedyś ja
jak kiedyś ty…
w oczy spojrzysz 
spojrzysz mi…
szczęściem zaszklone
radością zza soli

dziś tak bardzo
tak bardzo mnie 
boli…

nie że ja 
w smutku tonę
a że Ciebie topię
że Ciebie kopię
i kopal będę 
przez godziny
tygodnie i lata…
aż pamięć
pamięć figiel spłata
i na minut kilka
zapomnisz że
barana obok masz…
a nie wilka!

/W rytm „W sam raz” /Czeslaw Śpiewa/ pisane…Tobie./

00:43 14 I 2011 r.

Cichą drogą
tak głośne kroki
jak nigdy jeszcze
cicho zamykane drzwi
skronie szarpią

Umysł w głąb ciała ucieka
do najdalszego skrawka …człowieka
schować się przed zimnem
przed mrozem uchronić..
Ciebie i Mnie…

Wrócić chcę
do tamtych dni
tuż za Tobą 
otworzyć drzwi
na schodach dopaść
na kolana opaść

Za głupie rzeczy
słowa nie starczą
ale pocukrzą
zgorzkniały dziś świat

Czasami tak jest
że w głowie
rodzi się chory wiatr
chore sny się śnią
o chorych światach

Lekarzem jesteś
z precyzją chirurga wycinasz
zszywasz i leczysz mi sny

Sam niszczę świat
ciepła było brak
ramienia i ust
a może na szyi rzemienia 
i nad głową młodą silnego ramienia

Tak silny ..tak słaby.
Tyle stracić mogłem..
dla jednej obcej…
Przy Republice i SOaD pisane nocą..kiedy obok śpisz…

22:19 21 XI A.D. 2010

za radość…po złym

Czasami są dnie
chwile w nich
krótkie takie

bliskie, a nigdy nie poznane
budzą się uczucia
że jesteś 

nie tym 
nie tu

że Możesz 

wszystko
wszędzie

i kiedy
tak siedzę
w domu ciepłym
nocą

wiem

że kiedyś
za rok
a może
ich sto

tak właśnie będzie…

/Gitarom i pięknym kobietom/
/przy Santanie pisane/

13:05 12 VII .D. 2008

Oda do Wacława

Od dziejów zarania
nim jeszcze on do Niej
mówić zaczął „Kochana”
jest, będzie – był zawsze…
od pasa, po kolana
u jednych rurkę z kremem 
u innych zaś przypomina 
banana

Jedni wielbią 
krzycząc w niebo głosy
inni gdy w kaktusa nieopatrznie 
zmienią go
rwą z głowy włosy 

Królów płodził
błaznów i idiotów
obiekt wzdych…Ań              😉
nastoletnich dziewek
i wspomnień
wiekowych dziwek

Zwinny sprytny i poradny
cieszą się gdy stoi
płaczą gdy opadnie

Legend bohaterem wojennych
strategi sterem
granice rzeźbi
w głowach układa
sens życia dla jednych 
istotą bycia dla innych

Ku chwalę i radości jego piszę 
bo rzekł mi cichaczem
dla jej ciała stoję
a nie wiszę!

Jedni Conanem 
inni Barbarzyńcą lub 
Pankracym go zwą
a ja 
piszę o Nim i chwalę
w – „Do Wacława Odzie”
bom słyszał 
że dziś „Wacek mówić jest w modzie”

Na dowód, że nie wszystko co lęgnie się w głowie jest szare ciemne i nudne….;)
Byłem Trzeźwy!!!

12:38 4 V A.D. 2010

Jeden…drugiego obok
w nozdrza, zapachów bije
chmura – chmur góra
Nad łąką skoszoną
gdzie trawę
wiatr pieści
– nie zwiezioną

Ja jestem tak z Tobą 
Jak mogę tylko z żoną
tu i ówdzie…masz skórę słoną
od potu pereł na ciebie wylanych
i jeszcze – ni przez usta me
ni przez wiatr nie scałowanych 

W roztargnieniu w trawę wplątane
tu prawa..tam lewa pończocha
Cale Twoje ciało mówi mi 
– jak bardzo mnie kocha
i ile mi dać może
mimo że miłości to już nie pomoże

Bo rozlane wokoło nas 
cale jej morze
strumieniami spływa
i w sercu wciąż wzbiera rośnie
aż je w końcu
nasza gorąca wiosną
miłość rozrywa.

Nocą…pisane, z muzyką

xx:xx 10 V A.D. 2010

Boginii

po ciemności schodach
czy w górę
czy w dół
nie wiem
światła
jest tylko pół
światy dwa

jeden tu mój
drugi w serce dźga

jak twoje oczy szklane
kiedy patrzysz w moje
nad ranem

Jak twoje usta suche
kiedy kładę na twarzy
poduszkę

(są)

rękoma cisnę
kolanem dopycham
to ty umarłaś
więc czemu…
JA ZDYCHAM!!!

dlaczego tyle we mnie 
tego co w tobie być winno
odpływasz co dzień
mentalna dziewico – panno

za złotym strzałem strzał
na łóżku obok siebie
para leży ciał

tyle ich już
z góry spoglądam
słabo jest w niebie
gorąco i duszno
tak od ciebie daleko
czuję że przypala się mleko

skwierczy i żarzy 
trup się od trupa smaży
a tacy byliśmy
Piękni i młodzi
tylko po to
by zdechnąć w nędzy
na głodzie

(byli)

W rytm pisane Chris’a Corner’a „The Clash”