Między nami więcej mil
niż między naszymi ustami
Tak jak z wami
i dla was samych – obcymi ciałami
kiedy tuż po –
zamiast chwilami
upajasz się papierosami
jak bez celu kolejnym
życia rokiem.
/Pisane przy Grabowskiego śpiewie…. nad wodą nocą ciemną/
Między nami więcej mil
niż między naszymi ustami
Tak jak z wami
i dla was samych – obcymi ciałami
kiedy tuż po –
zamiast chwilami
upajasz się papierosami
jak bez celu kolejnym
życia rokiem.
/Pisane przy Grabowskiego śpiewie…. nad wodą nocą ciemną/
Pewnie nie wydrukują tego
tak jak nie powiem Ci
kogo sypialni wczoraj
zamykałem drzwi
W czyich lądowałem
udach i ramionach
w ilu takich byłem domach
i ilu żałowałem chwil
O wybaczeń prosiłem…ile
i ile bym dał
aby ten dzień
całe setki lat trwał
W kółka wsiądę
– ja Czterdzieści i Cztery
pierwszy w świecie Adam
i pijany serca biciem
bez hamulców wejdę
w ostry zakręt życia
– pokonam go
Albo On mnie!
/Pisane wieczorem, przy Grabaż’a rytmie kawy i fajek smaku nad wody szumem/
Coraz szybciej
coraz mocniej
coraz ciszej
coraz krócej
coraz mniej
Ciebie we mnie
w Tobie mnie
i w istnienie
wiary, coraz mniej
z każdym dniem
modlę się coraz krócej
nad światem
płaczę coraz ciszej
a kochać chcę
coraz mocniej
zrozumieć coraz szybciej
jak powstało
i jak działa to
czym otaczasz
w co mnie wtulasz
by miękkim był
upadek
bez blizn po ranach
na łokciach
i kolanach
Pisane przy :Passive Aggressive – Placebo
To co robię dziś…
kiedyś w głowie się obudzi…znów
I nie wiem sam…
czy żalu pełen..czy radości będę
że z w oku iskrą
obok byłaś
całkiem….nie moja
a Gorąca bardziej niż ja…
Tak myśląca
Kiedy poszłaś…
ja nie spałem
Dzisiaj w innym świecie żyjesz
w innych ludziach kochasz się
i z innymi śpisz
Ja pamiętam, tamten dzień i tamtą noc
nic lepszego się nie mogło stać…
poza spokojem…
i słowami
„dzięki Tobie mogę wreszcie spać”
/Czasami uda się czegoś „nie zrobić” i wyprostować kilka dusz…
a może tylko róg swojej.
Dawno, dawno temu..nim się Sobą stałem./
przespanie….
Są takie dni
kiedy od ciszy
głowa nie boli
kiedy ten spokój
i nie ze strachu
dreszcze ciałem
drżą…a radości
euforii bycia
życia
Dziś późno wstałem
nie z lenistwa
ot tak
nic do zrobienia
nie miałem
teraz siedzę i piszę
muzyką brudzę ciszę
i trochę mi żal
tych godzin
gdy spałem…
zmarnowałem je
nie pisałem!
Może nadrobię,
a póki co
kawę i
bułkę z masłem
zrobię
ze sobą je zrymuję
i opublikuję!
/Pisane po 68 stronach „Światła błyskawicy nad górą” Charles’a Bukowskiego – stąd ukradziony styl koncept i wiele innych…. autor zły człek…ale magiczny, migoczący wręcz w swej czerni/
Dziękuję M. za… samego Charles’a i innych rzeczy kilka…
i życzę, by rzeźbiła, choćby bicze z piasku – tegoż świata.
Droga
Droga…
długa i szara
mozolna ciężka
przez życie całe
i końca nie widać..
a w starości
początku nie pamiętam
Droga
Wysoka i piękna…
Życiem całym
każdy dotyk jak narkotyk
jak błogosławieństwo
od Pana samego
tylko Ją objąć chcę
do serca tulić
w duszę wchłonąć
Przed złem całym chronić
droga…
stop ślady
duże jedne i ciężkie
lekkie i smukłe drugie
jak grzeszny z Aniołem
Powoli, mozolnie
za ręce razem
kiedy trzeba pod rękę,
czasami tańcząc…
w radościach,
lub szaleństwa szale
nic to że zmysłów nie ma
kiedy zapach jej jest…
skóry ciepło
twarzy miłość
i serca żar….
Droga…
.może w dwie strony idziemy
ale razem…
Oboje to wiemy!
/Cover „Toxicity”SOaD na pianine …przy tym pisałem/
…chcę I
Kilku chwil potrzebuję…
piasku ziarnek
w nogawki mankiecie
słońca zachodu
wiatru we włosach
i wieczoru chłodu
Jej dłoni ciepła…
ust wilgoci…..
kilku godzin
dla świata
bez nas
potrzebuję.
Czasami
Czasami życie boli tak bardzo,
że wyrwanie zęba
bez znieczulenia
to pieszczota
Czasami łzy same
do – i – z oczy płyną
i nic poradzić nie można,
że na umyśle pętla się zaciska,
że życie boli
tak teraz i tu…
przez chwilę
zaraz przestanie,
za chwilę przejdzie
kiedy zapomnę o czymś ważnym,
co było, a nigdy nie będzie
Tak żyję, jak umiem
jak chcę,
I nie o to chodzi
By świętością świecić
ale by jak diament rysować
a nie plasteliną mazać
ludzkie pamięci
już mi do łez daleko…
możesz odejść
dobry człowieku
sam wstanę,
po – nad przepaścią potknięciu
… poszedł..?
Chcę choćby udać,
że lecę, a nie spadam
Ikar mi na imię
a do wczoraj Adam.
Prośba II
Już kiedyś prosiłem
Nie zabieraj
… Jest obok…coraz bliżej
już prawie nie sobą,
a Nami się zwiemy.
nie chcę Cię przeklinać
Nie chcę oczu wypłakać
włosów wyrwać
Ale Błagam raz jeszcze
daj mi być szczęśliwym
Daj mi budzić się obok
…nie na lata
na zawsze!
Tak bardzo się boję
i bardziej zaczynam.
Nie skrzywdź mnie
-Jej brakiem
…
bo złym
będę
który nie Boga się boi
a Bóg jego.
Na kawałki kroję Cię
a potem poosoolę…
Za barierką Ciebie mam
Bo ktoś mówi że ja cham
Tylko jedno w głowie mam
Nie muzykę i ten kram
Nie po kolana w robocie
A w jebanych grzechów błocie
Jak stroboskop w oczy walę
Jednego od drugiego palę
Oprócz płuc
Życie sobie walę…
Bo Cię kocham
nie normalnie wcale
doskonale i bez błędu
posiadania….i popędu….
Również pisane pod wpływem twórczośći M.P. psychodelia… ale mila..;)..