22:14 12 VII A.D. 2009

Stopami bosymi
po śniegu 
po śniegu 
od łez gorącym
z miłości

idziesz.

Oczyma wielkimi
w świat
ten przed i za
horyzontem

wpatrzona.

Ludzie znikają
sobą być przestają
innymi też…
dlatego stopy 
kroczą po śniegu 
gorącym od łez

Bo świat zawodzi 
nie zawsze takim jest
jakim się być wydaje
nie zawsze Asy i Króle
czasami puste
trafiają się karty
życia odcinek
zachodu nie warty.

Z daleka się trzymaj
z dystansem omijaj
to co dobre jest
od środka zepsute…

Pamiętaj…

ścierwa nie rusza się nawet butem!

10:39 8 VII A.D. 2009

Ostatni raz.
Na łóżku siedzę
obok leżysz
już śpiąca
ostatniego dopalam
tuż przed tym kiedy wyjdę
tylko w drzwiach raz jeszcze spojrzę
ostatni szczegół zapamiętam
za klamkę chwycę
sił ostatkiem
ręką drżącą spróbuję
ale nie dźwignę..
pęknie życie we mnie..
po elegancku
bo z krawatem na szyi…
jak drogowskaz
ku niebu a nie w dół
tam gdzie niby dostać się chciałem..
ale nie tą drogą 
nie tak…

22:31 7 VII 2009

Dusza od ziemi…

…Kiedy dusza….
od ziemi się oderwać chce
wrócić.. gdzieś
gdzie nikt na pocałunek
nie odpowie – NIE!
.. nie odwróci się 
nie zostawi samej
na pastwę wspomnień
o czasie i chwilach…
bez siebie samej w eterze
gdy nie trzeba było
pisać na ekranie
by czuć że ktoś jest
i ktoś myśli
gdy z butelką w ręku…
nie siadało się samej
wśród krwi jednej….
komarzyc…
wśród podmuchów
to wiatru..
to spazmów
to samotności westchnień

Spoglądasz na ziemię…
małą .. pustą
choć pełną..
i we wzroku twym szklistym
widzę tęsknotę…
do perspektywy..
glizdy.

23:15 04 V A.D. 2009

Kochanka

Kiedy w źrenice
głębokie patrzę
tonę w nieznanym
a ciekawością 
pijany

wiem że złem to
że grzechem pachnie
ale cóż z tego
co mi po raju
bramach i dobrach
kiedy największe z nich
poza stoi..
..patrzy oczyma
ustami się śmieje
aż po godziną ostatnią 
pamiętał będę
pochwały kończę – bo dnieje
do dzieci i żon wracać pora
zapachu się pozbyć
co kusi i boli
by „stara” nie poznała

…Doceniać!

21:35 04 V A.D. 2009

Kochanek

Kiedy jesteś obok, 
Tak blisko, że 
Nie potrafię odnaleźć 
Granicy naszych ciał, 
Gdy jesteśmy razem 
Nie pragnę już nic 
Bo wszystko mam 
Choć świat przez ciebie 
Staje na głowie 
Tracą znaczenie normy, 
Wartości 
Walczę z sumieniem 
-czy ja je mam?- 
w imię szalonej 
namiętnej miłości… 
chciałam 
próbowałam 
odchodziłam 
zapominałam 
…wracałam… 
bo nie znam takiej siły 
która mnie zatrzyma 
nie ma takiej kary 
co by przestraszyła… 

21:58 09 II A.D. 2009

Oni (trzecia część tryptyku Katyńskiego)

To była piwnica
Zatęchły dół ziemny
Na cegieł ścianach
Koce i maty
We krwi cale
Ile w tej materii
Krzyków było
Łez ile

Tego nie zliczysz
Ile za spust szarpnięć
Ile wysiłku
By w zestrupiałej
Nie brodzić
Krwi Polskiej
Po kolana nie chodzić
Czlowiek za człowiekiem
Szli jak w rzeźni bydlęta
Drut ostry i zimny
Robił za pęta

Wody zimnej wiadrem
Płukaliśmy podłogę
Nim wprowadzono
Następną osobę
Po pierwszej setce
Oczy zczernialy
Po drugich dwóch
Nawet w wystrzal
Powieki nie drgaly

Truchło przez okno podając
Szaszka spodnie rozdarl
I kolano zbił
Pod zwłok ciężarem
Padając
„Psia jewo Mać!!!“
krzyczeć począł
i podkutym obcasem
po twarzy stepować
Mówili my jemu
Co by chociaż
nad butem zechciał się zlitować
Wtedy my młodzi byli
Zabić kogo to było nic
– dobrą wódką i słoniną płacili.
Za boga się miałem
Życia decydenta
Choć i tak wiedziałem
Że ich wszystkich zabiję
I pod piach schowam
Jak różycowe prosięta
Teraz jedno
Co mi z tamtąd pozostało
To odkupienia chęć
Wiem szans nie mam
Bo to już się stało
I ani ja, ani Bóg nawet
Tego nie zmieni
Siedze cicho w piekieł czeluściach
I  Stwórcę blagam
By na odkupienie win
swoich dal mi czas.

…widziane oczyma Kata.

22:11 08 II A.D. 2009

Ona

Człowiekiem jestem, tylko
Kobietą słabą
Której prócz samotności
Żalu i utraty bólu
Serca bicie się ostało
Już łez nie wylewam
Już  młodości
Niewiele widać
Na twarzy
Co jak słońce dla Niego
Była
Zmarszczek pajęczyny
Za wcześnie się porozrastały.

Na krzyku bezsilnym
Śpiewne niegdyś
gardło zdarłam
By uchronić najważniejsze
Co miałam
przed kulą niechybną
obronić
życia sens i sensu tego
Smak.
Co na kolanach
Jak dnia kiedy
Serce  mi oddawał
ze srebra kroplą
teraz klęcząc szepce
-zawsze niepodległa..
po szeptu drżeniu
na twarz Kochana postać
pod ciężarem ołowianej kuli
legla.
Tak innych tysiące
W bezsensie topieni
W jednym grobie
Jak odpadki
Upodleni

Sama pozostałem na świata
I żalu bezkresie
Słaba niewiasta
Co bez oparcia ramienia Jego
Dnia zostać nie chciala
Wiem kto bogiem
Chciał zostać
A kogo jak diabła
Nienawidzę.

Mogłabym oczy mu wyłupić
Od Stwórcy duszę jego kupić
I własne piekło mu sprawić
Cierpiętniczych wrzasków
Symfonią się bawić
Ale nie zrobię tego
Ja na Boży sąd poczekam
Spojrzę w oczy tego
„człowieka“
-pustkę zobaczy
w pustce ziemne jamy
a w nich czaszki
z ołowiu zatopionymi kroplami
Ta pustka nie ciało zabije
A duszę
Która w strachu bezlitosnym
Się wije

Piekło niczym będzie
Gdy pustka źrenic ciemnych
Wszędzie wokół tej duszy
Będzie|
A ona skomląc
I wyjąc na kolanach
Podpełznie
O krople będzie prosiła
…litości.
To nie ból piekłem będzie
A pamięć takich jak ja
…oczu smutek
na całym świecie
i piekla zakamarku…
Wszędzie!!!

Katyń widziany innymi oczyma…..

21:33 05 II A.D. 2009

Córkę i żonę
w Polsce zostawiłem
a sam…
wolności szukać poszedłszy
Teraz One Wdową i Sierotą
Ja zaś trupem jestem
W lasku obok Staszka leżę
Z, na potylicy łzą krwawą
W Polskim mundurze
z Polską w pękniętym sercu
Z krwią zakrzepłą na zębach wybitych
Co leżą tuż obok marzeń rozbitych
Tak jak reszta cała 
nawet teraz z dumą
noszę belki generala

Życie odebrali
Jak ścierwa gnijemy w dole
Poukładani łanami
drutem ręce za plecami związane
by walki zakazać i śmierci w honorze
„Ruskie” elitę (Polskę) myśleli, że zabili
Lecz my synów mamy!!!
Oni zardzewiałe bagnety odgrzebią 
z ziemi od krwi rudej
i o trzewia najeźdźcy
co miast Boga 
do cara sie modli
na lśnienie srebrzyste
o międzyżebrze
ku sercu pchając wyszlifują
Szczerbiąc o „za zasługi” orderu blaszki
co skrywają przed mdłym słońca promieniem
miejsce puste, wyschnięte
gdzie ludzie prawi mają to
co zwą człowieczym sumieniem

Po latach jesieniach i zimach
na krzyży aleje patrzę.
Coś pęka we mnie 
Żal jakby i ból
że pod ten pędzący śmierci pociąg
nie rzucę się i swoimi kośćmi
rozpędzonych
nie zatrzymam
kół.

… na pamiątkę KATYNIA…czoło ku ziemi kieruję w szacunku, i bezgłośnie Rotę nucąc…żegnam się. „Tak nam dopomóż Bóg.”

Pisane po „Katyniu” Jacka kaczmarskiego.

12:26 26 I A.D.2009

okno…

Przy oknie otwartym,
Za którym tylko mróz został
I świata reszta
Zaciągam się i patrzę
Na gwiazd miliony
W wyobraźni świecie
Jedną z nich jestem
a może tylko śmieciem…
Jednym z wielu
Tak podobnym
Myślę o Niej…
Tulę
Ciepło uderza w skronie
Zamazuje obrazy
Byłe ekstazy
Sobą chcę pozostać
W niemym krzyku
O pamięć 
By siebie 
Na własność mieć

Dawno nie pisałem
Dawno nie myślałem
Po wódce samotnej
Z zawrotem powracam
Chcę być poetą
Z powrotem
Sklecam słów w rytm kilka
Stanem się upijam
Rodzę światy,
a nie zabijam
O biodrach marzę
Uśmiechu Twoim…
Kończy się tytoń
Samotności przybywa…
Życie życiem jest
Raz źle, raz dobrze
– bywa
Kładę się znów w myśli barłogi
Tylko kilka milimetrów od podłogi…
Czuję, że jestem
Prawdą
Życiem 
Gestem
Z’caluję z Ciebie dzień
Na ścianie
Zostanie po mnie
Tylko nikły cień. 

Pisane nocą… kilkanaście dni temu…kiedy naprawdę czułem, że jestem sam. I kiedy naprawdę było mi z tą samotnością źle…

20:54 23 I A.D. 2009

Oczy…


Podchodzę do łóżka
Oczy gasnące
nieprzytomnie przytomne
ostatkiem sil
iskry sypią dookoła
że żyć chcą
że patrzeć pragną
drgające powietrze
z ust bezgłośnych woła!
Przez dni kilka
ostatnich
tak jak by Cię nie było
Szeroko, wyraźnie
przed chwilą
oczy otworzyłeś.
Te same, które w wojnę
przed odłamków gradem kryleś
we łzach skąpane
obok krok za krokiem
kolejne padały
osoby kochane…
Patrzyłeś…
jak kiedyś TWARDO
jak kiedyś HARDO
jak kiedy mówiłeś
gdy z nosem rozbitym wracałem
“porachuj im kości
dla głupoty złej
nie miej litości”
z kawałka sosenki miękkiej
wyrzeźbiłeś dębowy posąg
który płacze…
kiedy oczy Twoje wspomina
ostatni raz otwarte
z ostatnim tchnieniem
uściskiem dłoni mojej w Twojej
Jak nikt we mnie jesteś
jak nikt pamiętam
i czoło zawsze pochylam
na myśl o tym że
z Bohaterem prawdziwym
po obiedzie drzemałem
zawsze zŁy, że od Ciebie
Dziadku
później wstawałem
Jeśli jestem czŁowiekiem złym
to przez świat.
Jeśli jestem dobry….
to Dzięki Tobie.
Więcej już nic zrobić nie mogę
poza krzyżem
i białą różą na grobie.

Kolejny tekst poświęcony “Brzozie”…
Powstanie napewno jeszcze wiele słów
Bo wiele słów jestem winien takim jak ON.
“Nieznany żołnierz” Twardy Polak.

Zahar…albo po prostu Zygmuś…
jak to Babcia mówi.