Wielka Noc już za dni kilka, a ja nie widzę cierpiącego Jezusa, tak samo światła świecą, tak samo ludzie smętni, bez wyrazu twarze, bez choćby cienia podzięki za jego…męki. Przechodzę obok i Jego, i ich…za dużo wspomnień, za dużo nie takich chwil, i MNIE w nich za mało, by klękanie, modlitwa coś dały.
21 III A.D. 2008
BLOG! zrobił się blogiem, a miał być tomem moich słów i myśli…
5 III A.D. 2008
złamanie. 5 III 2008 roku.
Przestałem wierzyć…. w Jego dobroć.
3 III A.D. 2008
nie wiele brakowało
a urodzić by się nie zdążyła
Życie – pyłek nędzny
dla niej została chwila
nie dał jej w starość popaść
Wiatr zawiał
i uleciała Ona,
chyba w to nie wierzę,
ale chciałbym
aby to były Boskie ramiona.
Nie jestem wart, tego by cokolwiek napisać…….nie udaje nawet, że rozumiem, żałuję, że tak mało Ją znałem. I do tego kogo teraz Nienawidzę, modlę się- daj Jej to co wszystkim obiecujesz, Niech te wesołe roześmiane oczy znów się śmieją, błyszczą w słońcu idealnego świata, i ciemne loczki, na czoło spadają, jak małe gwiazdy….te co życzenia chcą spełnić….kurwa dwóch rzeczy chcę – pewności i zrozumienia… Pewności, że jest tak jak mówisz. Zrozumienia-dlaczego nam to robisz.
Głowę chylę w niemej modlitwie
Oli T.
17 II A.D. 2008
….kop….może to głupie..ale chociaż tu w ciszy swojego pokoju to napiszę…
zawiodłem się, niesamowicie, na człowieku który zdawał się mieć pojęcie o tym co myślę i jak myślę – „rozebrałem” się przed nim z tego co czuję, napisałem to i dałem prawie jak testament, a potraktował mnie jak za przeproszeniem szmatę, jednego z setek innych olewaczy Dzięki Ks. Dariuszu za wypełnienie swojego powołania – krzewienia wiary, nie tylko w Boga, a w ludzi, wybacz, ale w ciebie nie uwierzę, bo nie Rama się liczy, a obraz. Szkoda że ty jako „Etyk” tego nie widzisz…widać zaślepiony jesteś czymś innym bardziej „Boskim” niż myśli kogoś kto tak jakby uwierzył że da się z tobą porozmawiać…nic to, i tak tego nie przeczytasz, bo skoro tak potraktowałeś moją pracę to podobnie postąpisz z adresem strony – i nie mów proszę że „plan pracy się nie zgadza” bo to śmieszne wytłumaczenie. Żle trafiłeś…na zbyt ambitnego ucznia…
9 II A.D. 2008
M_20-1
Dla nadziei chwil
Dla serca sił
By bić zawsze chciało
daję ci nadzieję
moja i twoja
z wiarą razem
więcej waży
niż w samotności
czekanie
gdy tobie zabraknie
moja zostanie
ręka pod ręką
pójdziemy
by upaść nikt nie zdołał
bo grawitację wyłączę
dla Ciebie
zawsze u szczytu
zawsze w błękitach
bo ty
jak ja widzisz
i rozumiesz
a teraz spokoju chwili
bez łez
po nocy złej się obudzisz
/szkic tekstu do….do kurwa Boga….niech się opamięta./
7 II A.D. 2008
Z czerni lasu
Szept dobiega
Za szeptem łkanie
Za łkaniem
– bieda
To oni
Biało – bo czyści,
Bo krwawią – czerwoni
W czeluściach jam
W swoim bólu
Każdy sam.
Nie rany krwawią
A zabite nadzieje
Chcą wrócić już
Karabin zdjąć
Zboża rżnąć
Tego lata
Zostało im wojakami być
Na wojnie prawdziwej
Gdzie ludzie giną
Dzieci za matką płaczą
Której już nie zobaczą.
Nie trzęście się z zimna chłopcy
Pamiętam was
Chociażcie obcy
To za was głowę przed Bogiem chylę
To was pamiętam
Dla mnie wasza pamięć
Jest święta!
Pamięci Młodych!
Rota
…ROTA…Takie krótkie objaśnienie, jeśli ktoś nie wie, to już będzie wiedział…
Rotę napisała Pozytywistka – Maria Konopnicka, zaś muzykę Feliks Nowowiejski.
ROTA
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrzeć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy,
Nie damy by nas zniemczył wróg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy Ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdz? nam będzie każdy próg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
Ni dzieci nam germanił.
Orężny wstanie hufiec nas,
Duch będzie nam hetmanił,
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg…
– Tak nam dopomóż Bóg!
Mój drugi Hymn Polski!
6 II A.D. 2008
H-G G
…Hans-Georg Gadamer…Hmm tekst miał być o powyższym filozofie, ale jakoś tak mi się zeszło z tematu, wklejam go, żeby odblokować swoją niechęć do dodawania nowych tekstów pisanych nie-prozą. Nie mogę się skupić na tym, by wreszcie ogarnąć, skorygować i jakoś złożyć to wszystko do kupy…:/ Lenistwo, niechęć, strach…nie wiem który czynnik jest najważniejszy. Zapraszam do zapoznania się z Hermeneutyką ;P…:
ETYKA w BIZNESIE, życie w etyce.
Hans-Georg Gadamer – to nazwisko usłyszałem kilka tygodni temu – tego czlowieka miałem poznać i opisać w swojej pracy zaliczeniowej z Etyki Biznesu. Zacząłem jak większość moich kolegów z roku, od wpisania w wyszukiwarce frazy „Hans Georg Gadamer“, oczywiście pojawiło się setki tysięcy odnośników, w których zawarta jest „cała“ wiedza o owym człowieku, setki dat, i faktów, co kiedy zrobił, zdobył czy też wymyślił.
Chciałem dokonać głębszej analizy osiągnięć Hans’a-Georg’a, tego co w jego pracy było najważniejsze – hermeneutyki. Jestem studentem kierunku politechnicznego, więc wiedza z zakresu nauk humanistycznych, a zwłaszcza z filozofii, nie jest mi najbliższą, wiem jednak, że hermenautyka, służy rozumieniu i interpretacji słowa pisanego. Rozumienie słowa pisanego, to dziś bardzo ważny, choć niedyskutowany temat – pewien jestem, iż gdyby Gadamer widział co dzieje się z tą wspaniałą techniką porozumiewania się jaką jest przekaz ustny I pisemny, prędkość jego obrotów w grobie była by bliska prędkości turbiny parowej – ludzie się NIE ROZUMIEJĄ, NIE POTRAFIĄ PISAĆ, CZYTAĆ I DYSKUTOWAĆ.
Pierwsze widoczne dla nas formy komunikacji naszych przodków to pismo obrazkowe – „mamut I wataha ludzi z dzidami“, to pierwsze namalowane zdania. Zdaję sobie sprawę, że ziemia się obraca, pory roku następują po sobie, a po nocy jest dzień, ale widzę też, że ludzkość także zatoczyła krąg i miast wyrażać się językiem bogatszym w formy językowe, zaczeła znów wyrażać się pismem obrazkowym, z tym, że podłożem nie jest skala jaskinii, a wielokolorowy ekran nowoczesnego telefonu lub komputera. Martwi i smuci mnie ten fakt. Jak mam interpretować słowa, których jest wokoło coraz mniej, przekazy których nie ma.
Być może zboczyłem z tematu, nie napisałem rzeczy ważnych w świetle nauki filozofii, ale to, że Młody Hans miał być następcą swojego ojca – wybitnego farmaceuty, każdy znajdzie w internecie, to, że mieszkał we Wrocławiu również zauważy, nawet to, że w zasadzie był obojętny na działania Hitlera w czasie wojny (obojętny to mocne słowo, ale umyślnie wyostrzam ów fakt) „ na Uniwersytecie w Marburgu. W listopadzie 1933 roku podpisał deklarację profesorów uniwersyteckich popierającą państwo narodowo-socjalistyczne. Hitler był dla filozofa przede wszystkim obiektem zainteresowań naukowych. Patrzył na kolejne etapy polityki Führera jak na pokerową rozgrywkę, która równie dobrze może skończyć się sukcesem, co klęską. Hitler był po prostu wodzem, takim samym jak inni. Skoro wygrywał, świadczyło to o jego znakomitym zmyśle taktycznym. Grondin nie znalazł, nawet w prywatnych listach Gadamera, słów dystansujących się od wodza III Rzeszy.“ (źródło:http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35769,4655430.html)
Nie mi oceniać jego postawę – w zasadzie brak sprzeciwu na działania Hitlera, brak jakiegokolwiek buntu – jak usłyszałem na wykładzie „Dobro jest bezwzględne, nigdy zło nie zamieni się w dobro“ nawet w sytuacji gdy chodzi o sprawy państwa. Pan Gadamer zdaje się tego nie wiedzieć.
Wracając jednak do tematu pracy, filozofem był wybitnym, ponad tuzin dzieł jest jego dorobkiem, zyskał także bliską przyjaźń Jana Pawła II, który zapraszał Hansa na spotkania naukowe do swojej Letniej rezydencji. Przeżył 102 lata, zmarł w 2002 roku w Heidelbergu. Jego osiągnięcia miały ogomny wkład w rozwój Hermeneutyki, której był współtwórcą.
Mam nadzieję, że ta krótka praca, przedstawiła mglisty zarys postaci Hans’a-Georg’a Gadamer’a. Mglisty, ponieważ już pisząc pierwsze słowa moim celem w większym stopniu było przekazanie obaw dotyczących zaniku umiejętności mowy I tworzenia zdań podrzędnie złożonych przez współczesnych Licealistów, aniżeli temat pracy sensu-stricte. Spotykam, młodych ludzi, mających się za „sól ziemi“ i przerażenie chwyta mnie za krtań, kto będzie za kilka lat rządził naszym krajem, kto będzie pracodawcą, który winien przestrzegać etyki Biznesu, by być Fair wobec pracowników I kontrahentów, dziś nie liczy się „Bóg, Honor, Ojczyzna“, dziś nikt nie pamięta słów „Roty“, nie wie dlaczego staruszkowie na widok charakterystycznego powstańczego „P“ płaczą, dlaczego byli skłonni oddać, życie za kraj, za Polskę, to się przestalo liczyć. Dziś Młodzi ludzie, to konsumenci, którzy przejadają, życie, popijając kawą. Nie mają czasu by się zatrzymać, przypomieć sobie o Bogu, o sensie tego co I po co robią. Forma przerosła treść. Treści nie ma! Są tylko kolorowe opkowania, mięśnie, kości I chemia, w których brakuje ducha, sumienia I kilku innych „terminów“ , których młodzież nie potrafi nawet zdefiniować. Sam należę do tej „zacnej“ grupy I będąc „wewnątrz“ jeszcze bardziej jaskrawym dla mnie jest to co z boku wydaje sie nieco przyszarzałe. Rodzice myślą – wyrośnie, przejdzie jej, uspokoi się, ustatkuje. Może 1 na 50 zostanie prawdziwym pełnym człowiekiem, bo w pewnym momencie się odetnie, odsunie I zacznie oddychać powietrzem życia a nie dymem komercji.
Przypomiały mi się słowa Jacka Kaczmarskiego „Widzę, że ta spowiedź jest piosenką…“, i praca o wybitnym filozofie, zamieniła się w kielich żalu. Ale myślę, że po zainteresowaniu studentów na wykładzie najlepiej widać na jakim poziomie jest nasze społeczeństwo, jak potrafi(I chce) dyskutować, oraz jak rozumie pojęcia trudniejsze od podstawowch-które można dotknąć I obejrzeć. Chciałbym aby to się zmieniło, wielokrotnie słyszałem zdziwionych kolegów „Po co nam etyka na Inżynierii ?!“, I w duchu zaśmiewałem się, że powinno być jej tyle ile Mechaniki Cieczy, aby uzupełnić braki, nabrać dystansu do świata, zorientować się PO CO żyjemy.
Mam nadzieję, iż treścią pracy nie zawiodłem oczekiwań – nie jest na temat, który miałem opisać, ale jest na temat, który mnie nurtuje.
06 II A.D. 2008
Obawa…
miłość jest obawą o serce tej największej
jest strachem o każde do sklepu wyjście,
powrót późniejszy – by nie usłyszeć
że stało się coś – że zabrał ją ktoś
bo wtedy człowiek umiera, choć jeszcze żywy
wtedy martwym by wolał być, a nie prawdziwym
a wam – drogie moje
ja wszystko bym dał
pewność kroku
wiatru powiew w kasztanowych włosach
uśmiechu potoki
skrzącego się jak srebra znak
chcę byś nie bała sie niczego
byś budziła się szczęśliwa
zasypiała w uniesieniach, twoich
a jeśli któryś dzień będzie bólem
niech bedzie – tego ne zmienię
ale otoczę Ciebie i ból silnym ramieniem
w czoło pocaluje
i w uśmiechu twoim ufność poczuje
Pan Kaczkowski nie wie co pisze.!!!!!!
Z wyjaśnieniem – Monice.
10 I A.D. 2008