z oczyma w czerń wpatrzonymi
w szyby cień za zasłona
na twarz po drugiej stronie
inną niż te które znam
bardziej niż obca
bardziej niż tajemną
tak tylko dla mnie
jej oczy skrzące
tylko dla mnie ramiona jasne
kark i włosy po nim pełzające
dłoni palce lekkie
daleko ode mnie
a pieszczotę zostawiają
daleko ode mnie
a czuję ich miękkość i ciepło
po torsie szyi
ku twarzy zmierzają
a ja w szczęściu stoję
patrzę i w głowie film gram
patrzę – i czuję że coraz bardziej mnie nie ma
z każdą chwilą więcej jestem za – niż przed szybą
z każdym dniem mocniej w to chcę wierzyć że zostanę
że nie zniknę do końca
za oknem obok niej nie stanę
chcę ale nie mogę
już mnie zabrała
to nie ciepło było a chłód
jej skostniałego ciała
teraz za rękę prowadzi
po plecach matczynie gładzi
a mi tylko do oczu łzy płyną
ja jeszcze nie chcę
ja chce życie pić
za dużo bym chciał
kiedyś trzeba „broń“ złożyć.
to on ciebie prędzej niż ty jego – zdążył stworzyć
ze śmiercią.
10 I A.D. 2008