Każdy…

..a tam..każdy grzeczny..
każdy ładnie ułożony..
..w pęczkach pousadzani za stołami..
..upupieni w miarę możliwości..
.w złotach turkusach i rubinach….
..bo zdać trzeba..wychylić się nie wolno..
….bo punk zdechł jak pies na poboczu….
….bo grunge żyje tylko w garażach….
….bo gothic….w Bolkowie i na podwórku
straszyć dzieci został..
……a strachy na wróble 
na polach..
w sadach i śmietniskach rządzą….
…bo strachy na lachy poszły..i
..i tak się kręcą karuzele
Dolce 
Gabbany 
i Gucci…
..tak…
..zamiast starych jeansów…
..które mają duszę..
..zakładają nowe dresy,…
..które mają metkę..
…zamiast starych zasad..
które mają wartość…..
…chodzą nago…
…w seksie….żarciu…i poczuciu wartości…
..szkoda ze tylko materialnej…
….mam inną walutę.

04 IX A.D. 2006

Narkotyk…

…Kolejne gramy…
..tak małe ilości nie powinny dawać szczęścia…
ułożone w proste linie na gładkiej kartce…
..są upojeniem dla umysłu…
…ulgą dla ciała
wentylem łez…
drżenie rąk.
Przed nimi świat szary
…mglisty i deszczowy…
a po nich
czarny…

Kolejne gramy…
rozmazuję w bezsensach po kartce…
ssie i boli bez nich
a z nimi..
jaskrawy i prawdziwy
podwójny przez łzy
jak narkotyk…
pozwala utulic sny…
słowa rozmazane w bezsensach…
by sumienie ukoić
gryzmołów szamotaniną
tuszu gramem.

1 IX A.D. 2006

Początek…

Tak było cicho..i spokojnie…
…tak miłość czerwieniła się
na policzkach tych Pięknych…
tak przystojni byli Piękni…
…tyle marzeń wisiało w powietrzu…
..a zamiast nich…
…spadały bomby…
…zamiast nich…skurczone strzałem martwe ciała…
…zamiast nich..młodociane wdowy…
z dziewictwa siłą obdarte…
…zamiast niej śmierć wokoło..
zamiast tego….wojna,
…inny świat.
/1.IX.1939, 16:30/

..za tych wszystkich którzy nie spiepszali…jak szczury …za tych wszystkich którzy postradali zmysły za ojczyznę…
…za tych którzy mieli odwagę i honor..
…za tych wszystkich…którzy byli ludźmi wtedy kiedy być nimi najtrudniej…
…za tych wszystkich…którzy nie dożyli dzisiaj…
…za Brzozę…
…człowieka którego poznałem tuź po śmierci…za człowieka który jest wzorem…autorytetem…mistrzem……..
..ronię łez kilka….bo to dla was 61 lat temu rozpoczął się koszmar…który z psychiki zrobił wrak…który tak bardzo zmienił wasze życie..lub też zakończył je nagle..bez uprzedzenia…
…Dziękuję też zespołowi LaoChe za dobre pełne prawdy i siły słowa o wojnie..oddające w każdej chwili atmosferę….walki….

01 IX A>D. 2006

Soczewka…

W chmurach polotu 
i pochwał szybując 
nie widać tego co wokoło…
soczewka życia 
skupiona na nas 
rozmywa poboczności kontury, 
która nie raz
kolorów i kształtów
lepszych nabiera…
dlatego biję szkło
i rozdmuchuję opary stęchłe
…rozganiam
diabły łechcące próżność…
i krople potu na skronie wyciskam
…umysł poniewieram
by z najciemniejszych zaułków
wydobyć myśli cuchnące
prawdą i życiem 
takim jakim ono jest naprawdę
..obcym i ostrym..
na tyle by walczyć było trzeba
…i o co było.

25 VIII A.D. 2006

Istnienie…

nawet jeśli nie istniejesz…
to Ja cię stworzę…
na twoje podobieństwo…
…stworzę raj
grzech…
a potem Ewę..
…stworzę smutek
i złamane zaufania…
…stworzę syna 
i śmierć za grzechy…
zmartwychwstania i powroty..
…Stworzę świat
bo w niego wierzę…
…stworzę wiarę
by łatwiej było 
czekać
na nie-wiem-co 
po śmierci
a potem niebiosa
i piekła stworzę…
by dobrych ludzi
dobrymi chwilami raczyć…
a piekło dla siebie 
(za zuchwałość)
i patrzył będę 
jak dzieło moje 
w gruzy się obraca
…i jak Bóg cierpi
na świat patrząc.

24 VIII A.D. 2006

Waga…

…trzymałeś w życiu prawdziwą broń…?

„ciężka jak cholera
życie musi ważyć…”


…kurwa ile…te 2,4kg?
…a może tych kilka gram pocisku
….ponoć po śmierci ciało jest nieco lżejsze
..to dusza umyka…
..albo nadzieja że coś tam dalej jest
…ile jest warte życie?
..ile głosów
dolarów
galonów ropy
nocy sexu
potu
krwi
miłości
innych żyć..?
….dalibyście tyle samo za życie swoje…i czyjeś
….zabilibyście…?

za życie?
ja żyję

albo tak mi się wydaje….
a życie…znacznie mniej waży
…jest lekkie jak oddech
..ten na karku…rano który czuję…
…i nie zapominam aż do następnego rana…

życie…

zasrana zabawka….

…zasranych wyobrażeń o czymś potem….
…i tylko po to żeby wazyć tych kilka głupich gram nadziei więcej…

/cytat z filmu Rozdroże Cafe/

20 VIII A.D. 2006

Ulice…

….w pamięci…
…te brudne ulice…
w autobusach smutni ludzie….
wsiadający i wy…
…w takt pidżamy…..
wraz z Ilużynem kołyszą się 
do nudnego snu…
……ja zawsze obok…
…dla nich obcy…
..inny…
…zawsze w muzyce pływałem….
a oni..
…oni w problemach się taplali…
….teraz gdy kotów kat oczy zielone ma….
…pamiętam to wszystko…
…kaźdy błąd i piękną myśl..
..każdą pieprzoną tęsknotę…
….każdy skasowany bilet….zrujnowane marzenie…
…wiosenną pokusę….
…wszystkich tych którzy rozmawiali ze mną.
..nie uchyliwszy ust…
…wszystkich tych którzy mimo różnic wszystkiego….
…tak doskonale wiedział co myślę..bo o tym samym rzecz….
…tak bym wrócić chciał..
..i snuć się ulicami jak kiedyś…
…w melancholijnej tęsknocie i smutku….wolno..
..jak spadający żółty …wiosną liść..
..tak bym chciał zasypiać w takt skaczącego autobusu….odbijając sobie o poręcz głowę…
….tak bym, chciał…znów być …
…czasami prawie płacząc…
…ze smutku..samotności…i dalekiej tęsknoty….
…z radości że jest za kim tęsknić…
…tyle listów napisałem….
…tyle słów….
..gdzieś w stolicę popłynęło…..gdzieś odeszło…zapomnianych….
…..zawsze z problemem….
…niezaliczonym zaliczeniem….
…ale z głową pełną kolorów…przez szybę obejrzanych….
….tak wiele niewielu brakowało..
..by zostać tam…
…i zawsze już…
prawie płacząc…
pisać słowa…
…w powietrze….
…dla siebie…
…a potem.
..jak ci…
spać w mrozie…
…bez niej sam na peronie…
…czekając na pociąg…
…ze stacją za 220 km..
..o którym wiem..
że nigdy nie przyjedzie…
…była dla mnie krakowem..wenecja i pragą….
…tak cholernie inną a potrzebną….

1.X.2004 -26.VI.2005 Warszawa

4 VIII A.D. 2006

Nęcenie

Śmierć nęci ponętnym tyłkiem….krągłe piersi też niczego sobie….trochę razi wiecznie otwarte oko…i zdawałoby się szyderczy uśmiech…no ale czego wymagać…zgniła ciut i tyle…zawsze na twarz…ekhm ekhm…tak na twarz…można założyć papierową torbę…i spoko laska…albo umalować w maskę…mundur…i będzie świetny kosynier…heh…wyobraźnia działa cuda…jedno się tylko nie zmieni….prawda..

27 VII A.D. 2006