22:57 17.04 A.D. 2021

Nie tak miało być,
Miałem jeść donut’a
i kawę miałem pić
ze Starbucks’a
na miękkim siedzeniu
gdy inni są pogrążeni
w piciu i jedzeniu

Gdy tłumy mnie mijają
na śluby garniturów
i sukienek szukają
Po sklepach chodzą,
W klimatyzowanych
restauracjach się chłodzą

Na ulicy roześmiani
Z odsłoniętymi z masek ustami
Fryzury i brody, w porę
przycięte i ułożone
Ładni Oni i One

Spaceru chcę
i swobody
dziecko pyta
kiedy wejdzie
do basenu pełnego
wody

Dziwnie tak jakoś,
staram się słuchać…
poczekam jeszcze
a potem
będzie trzeba…
wybuchać.

22:56 04.04 A.D. 2021

A kiedy smutek

„spływa do oczu”

Kiedy idziesz

i przed tobą tylko mrok

jak zza oczu

zamkniętych

zaciśniętych

w złości

życia trudności

smutku

braku radości

nicości

Wstajesz rano

i rano zasypiasz

odwracasz głowę

kiedy ze mną sypiasz

gdy obok jestem

ty starasz się uciec

gdy odchodzę 

ty wracasz

znów zmęczona

życiem zdziwiona

Skończmy z tym już

każde w swoją stronę

pójdzie

mniej lub bardziej…

zadowolone.

20:34 14.02 A.D. 2021

Kiedy już wyjdziesz,
gdy gwar ucichnie.
Pocieszeń szum.
I litości.

Jedź nad wodę,
tam gdzie ja zawsze
lubiłem
bywać sam.

Wyjmij papierosa
mimo, że od dawna
Zippo nie szukałem,
zapal za mnie
Wypij ciepłego piwa
Łyk.

Przełkniesz przy okazji
smutku łzy.
Przypomnisz sobie
nasze szczęśliwe dnie.
I wczorajsze zimne łóżko
od łez Twoich
i braku mnie.

Nie jestem wieczny
i Ty o tym wiesz.
Od zawsze Ci mówiłem,
że to Ty pochowasz mnie…

/przy Raz dwa trzy… „Z nim będziesz szczęśliwsza../

20:15 14 02 A.D. 2021

Pełnoletnia
Nasza miłość – już.
Tyle ma lat,
że nie wstyd się upijać,
palić nie wstyd.
Wstydu nie ma.

I mimo to,
że wiekowa
jak na dziś
Gdy Cię widzę,
trzęsie się pod stopami
ziemia.

Codziennie gdy wstaję,
Bogu w podzięce
grosza daję.
Patrząc na Ciebie
wtuloną w Pościeli.

Coraz więcej siwych,
coraz bliżej końca,
a to coś co nas łączy
dojrzewa powoli,
ale nie traci „gorąca”.

Pamiętam jak dziś,
pierwsze spojrzenie.
Pocałunek przypadkiem
i pierwszy raz też,
gdy mówiłem,
że w Tobie przepadłem.

Pisane przy Walcu Amelii w wykonaniu – Mélodart. Nic tak nie inspiruje jak Yann Tiersen….

08:24 12 02 A.D.2021

Zastygłem na chwilę, gdy przede mną
Usta-łaś

Odkryta tak
Cała

Gdy uda twe od siebie
Dzielił tylko głos
Nieomal stłumiony nimi, o mały włos

Gdy się przebudziłaś
Leniwie rozciągając ciało
Nie wiedziałaś nawet
Że moje wewnątrz całe drgało

To nie Miłość była
a zwyczajna chuć
Dopiero po niej
Zacząłem Miłość czuć

Do każdego skrawka pościeli
z Twoim potem
Wdychając zapach bielizny
przesiąkniętej sokiem…

Więcej już nie mówię
Ani słowa
Bo do wczorajszej nocy
zaczyna wracać głowa.

/Nie umiem tak farbami, jak słowem malować/

22:58 07 02 A.D. 2021

Kiedy nocą
z pracy wracasz

Kiedy śpią już
dzieci i Ona

Kiedy praca Twoja
nieskończona

Kiedy nigdy Cię
nie ma

więcej w domu niż ciebie
jest cienia

Nie dziw się
nie zastanawiaj
czemu świat nowe granice stawia

czemu dziecko
prawie z Tobą
nie rozmawia

Czemu wścieka
się Ona
Codzień chodzi
za Twoje poświęcenie
obrażona

Może ona nie jego chce
a Ciebie

Żeby jak kiedyś wam było
„w niebie”

Kiedy czas miałeś
dla siebie i dla niej

Kiedy widziałeś mgły piękno
i mrozu na szybie

nie pracowałeś jeszcze
w szczurzym trybie…

Pisane przy Cover’ze „Sweet dreams”…

00:55 01.01 A.D. 2021

Kiedy nocą

muzyka usypia

Serce rozedrgane

Gdy w zylach

Proporcje zachwiane

Krwi z % pozamieniane

Marek z Anavą coś nuci

Sam nie wiem

Czy raduje się

Czy moje serce smuci…

Dobre mam czasy

A mimo to

Czegoś brakuje,

Coś umyka

Coś szwankuje

Czasami nocą

Chciałbym wstac

I gdzieś indziej zaczac

Łowić boso ryby

W ciepłym kraju

O sieci dlonie

Kaleczyć

Skórę ścierać o liny

Być ten sam

Ale inny.

Sobie życzę i wam

Mieć odwagę

Być sobą

Tam.

A nie tym kim trzeba

Tu, dla ciepła i

Grubo masłem posmarowanego

Chleba…

21:50 11 XI A.D.2020

Kiedy czujesz
że gdzieś indziej
powinieneś się budzić

Kiedy muzyka jest obca
na dworze za ciepło
i nie lubisz ludzi

Kiedy rytmy nie stąd
są rodzinne
i kiedy wolisz budzić się w zimnie

Bębna równy rytm
ręką wybijany
twoja ziemia, to Bałkany

Pustych gór przestrzeń
w chłodnych namiotach
na ziemi dywany

Kiedyś tam będę
poznam drogi
prześpię nocy kilka

Pozwól mi
czasie…kochany.

21:45 11 XI A.D. 2020

Patrzę w niebo
błękitu ogrom
widzę i chmury

Co więcej
może tam być
Kto patrzy

A jeśli widzi
to mi wstyd
za siebie i za nich.

Za siebie
bo słaby jestem
Za nich bo głupi

A wszyscy grzeszni
zaniedbaniem, lub złem

Nie tak
chciałem
się modlić

Nie tak czuć
jego ogrom
i moc

Kiedy żal
za grzechy
na siłę

Kolejny smutek
kiedy się rodzi
bo umrze

Nim jeszcze rozkwitnie
już świecę zapalam
bo zwiędnie

Każdą oznakę
radości
ukrywać należy – skrzętnie

O rozkoszy
nie wspomnę
nie wolno

Bo gdy kochasz
się
odczuwać jej nie wypada

Złem przesiąknięte
to co jest
dla mnie piękne

Ja na ulicę wyjść
chcę
i krzyczeć

Włączmy słońce
Syn Boga umarł
nie po to
byśmy musieli
w mękach skowyczeć.

Po to
Go do krzyża
przybili

Byśmy
byli ludźmi
i z radością chodzili
po świecie

Co nam
go Bóg dał
w opiekę
i sprawowanie
(dzięki Ci Panie!)

Tylko mi się wydaje
że ja i kościół
to zaczynają być
zupełnie inne kraje

Umyślnie przez k-małe
bo mam wrażenie
że przez lata
stracili na świętości
z postaci świetlistej
zostały suche kości

Nie taki on miał
być i nie dla tych
nie tym służyć celom
nie ludziom takim

Smutno mi
gdy to piszę
bo bardzo wierzę
…ale nie umiem.